Izakaya Sushi Bar
ul. Szafarnia 11/13
Gdańsk
Izakaya Sushi Bar to restauracja, która już od roku istnieje na gdańskiej mapie w pobliżu Motławy i latem kusi widokami na przystań, a zimą na gdańskie zabytki. Izakaya to idealne miejsce, do którego warto wpaść po spacerze na japońskie smakołyki.
We wnętrzu restauracji czułam się jak w odległej galaktyce – niebieskie ściany i ciekawe lampy stwarzają niesamowity efekt kosmosu.
W menu znajduje się 11 przystawek do wyboru, jest spory wybór zup, wśród których króluje ramen z różnymi dodatkami,a na dania główne można zamówić makarony, rybę lub kurczaka w marynacie teriyaki, ryż z warzywami czy stek z tuńczyka. Menu dla dzieci jest wyjątkowo ciekawe, są to japońskie dania – brawo za oryginalność w tym temacie. Sporą część menu zajmuje sushi w różnych wariacjach – są też propozycje dla wegetarian.
Wszystkie przystawki bardzo mnie kusiły, więc za poleceniem kelnerki zamówiłam tutejszy specjał, czyli opalany tuńczyk w togarashi z dodatkiem sosu, chili, dżemem i wodorostami wakame (31 zł).
W ciekawy sposób zaserwowano tuńczyka, bo na łyżeczkach, dzięki czemu pięknie się wyeksponował. Tuńczyk w przyprawach togarashi (mieszanka siedmiu przypraw m.in. chili, sezamu, pieprz, imbir) został tylko delikatnie opalony palnikiem i razem z dodatkami, niezwykle ciekawymi smakował wybornie. Dżem, chrupiące „włoski” kataffi i wodorosty – moje kubki smakowe oszalały! Zaskakująca wersja tuńczyka, którą warto spróbować!
Jak pewnie wiecie, bo pisałam już o tym kilkakrotnie, jestem wielką fanką mięsnego tatara, ale rybnym również nie gardzę. W związku z tym, że jest rzadziej dostępny w Izakaya postanowiłam przetestować tatar z łososia (41 zł) z dodatkiem pora, szczypiorku, sezamu i chili. Estetyka podania dania bardzo mi się spodobała, w głębszym talerzu tatar wyglądał pięknie, a artystyczna jadalna smuga na talerzu dodała całości charakteru. Zaskoczyło mnie żółtko podane do tatara z łososia, ale całkiem dobrze pasowało. Ryba dobrze posiekana, w większe kawałki, pikantne nuty dobrze się tu sprawdziły. Osobiście wolałabym nieco więcej soku z cytryny lub limonki.
Wśród foodie panuje wielka moda na ramen, wszędzie pojawiają się pytania, gdzie zjeść dobry ramen, a ja Wam odpowiem w Izakaya! Po raz pierwszy zdecydowałam się spróbować tą słynną japońską zupę z makaronem i dodatkami. Wcześniej miałam okazję, ale wcale mnie nie kusiło, bo przecież to tylko bulion. Jakże się myliłam, bo to aż bulion, niesamowicie esencjonalny, bogaty w smaku, pełen ciekawych dodatków. W Izakaya możecie spróbować ramenu z kurczakiem, rybą i owocami morza oraz z wołowiną (32 zł) i to właśnie na ten ostatni się skusiłam. Głęboki w smaku, ciemny wywar o imbirowych nutach, marynowana w teriyaki wołowina, grzyby shitake i enoki, tofu, glony wakame – czego chcieć więcej, taka prawdziwa Japonia na talerzu. Zupa na pewno Was zachwyci, bo każde zanurzenie łyżki przynosi nowe smaki. Genialny ramen!
Izakaya zaskakiwała nas każdym zamówieniem, a przeglądając zestawy sushi trudno było się zdecydować, więc poprosiłam o talerz specjalności. Otrzymałam wielki kamienny talerz z łupka z kolorowymi i przeróżnymi rolkami. Od razu pomyślałam „zjem je wszystkie”, a potem musiałam wziąć wynosik, bo nie dałam rady :). Zestaw razem z dodatkami prezentował się bosko! Ale czy było smacznie?
Talerzy z tymi japońskimi specjałami przygotowało dwóch sushmasterów: Maciej Łukowski i Patryk Skowroński. Chłopaki dobra robota! Bardzo innowacyjne połączenia, taka kuchnia fusion, zabawa smakami, coś czego potrzebuje się po zjedzeniu ciągle tych samych rolek – jeśli i Wy szukacie czegoś nowego to koniecznie zajrzyjcie do tej restauracji.
Niezwykle apetyczne i smaczne były wszystkie propozycje przygotowane przez sushimasterów. Podczas mojej wizyty serwowano specjalne halloweenowe rolki, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że pomysłów chłopakom nie brakuje. W zestawie znalazły się:
– ebi yaki fotomaki, czyli grillowane krewetki ze słodkim majonezem, tykwą, ogórkiem, omletem tamagi, sałatą i awokado
– izakaya sake yaki california: węgorz w tempurze, philadelphia, marynowana tykwa, łosoś, ryba maślana, mozzarella, żurawina, kabayaki (największa petarda!!!!)
– california avocado: krewetka w tempurze z obłożonym na zewnątrz awokado
– izakaya gunkan: krewetka w tempurze z grzybami shiitake i pikantnym majonezem
halloweenowe specjalne rolki:
– california z łososiem, serkiem philadelpia z czarnym ryżem i pudrem z marchewki (genialny pomysł, barwiony ryż wyglądał mrocznie, całość smakowała wybornie, choć ryż nieco rozpadał się przy podnoszeniu pałeczkami)
– „deserowa” rolka z kalmarem w tempurze z owocami zawinięta w japońskim omlecie z sosem dyniowym (zupełnie nie moja bajka, to jest coś dla fanów cynamonu i dyni, jednak bardzo podziwiam za kreatywność).
Zawsze ubolewam nad deserami w restauracjach japońskich, bo z reguły są to tylko lody, a tutaj jak zobaczyłam deser z moim ulubionym mango to nie mogłam się powstrzymać. Mus z mango z owocami leśnymi i kruszonymi herbatniki za 15 zł to bardzo moja bajka :).
Izakaya Sushi Bar to restauracja z bardzo kreatywnymi szefami kuchni i sushimasterami, którzy mają bardzo dużo świetnych pomysłów. Serwowane dania są niezwykle smaczne, nowoczesne i estetycznie zaserwowane. Obsługa kelnerska zna dobrze menu, ale nie opisuje dań w sposób zachęcający, nie opisuje co mamy podane na talerzu, a szkoda, bo kompozycje są złożone, a kuchnia japońska nie jest każdemu aż tak znana.
Polecam restauracje wszystkim osobom, które lubią sushi i są gotowe spróbować nowych połączeń, pomysłowość kuchni nie zna granic :).
wszystko wygląda smacznie
uwielbiam !