-Skarbie, zrobisz mi racuchy?
Nie mogłam odmówić.
Zrobiłam i pojechały z nad morza.
Daleko w Polskę, razem z Nim.
Lubię dawać takie kuchenne prezenty.
Tyle radości jest w trakcie ich robienia.
Racuchy drożdżowe
0,5 kg mąki
50 g drożdży
2 łyżki cukru
1,5 szklanki mleka
jajko
szczypta soli
cukier puder
Mąkę przesiać do miski, dodać szczyptę soli i zrobić dołek.
Wkruszyć drożdże do dołku, zasypać cukrem i zalać połową szklanki letniego mleka.
Przykryć miskę ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 15min.
Po tym czasie, dodać resztę ciepłego mleka, wbić jajko i wymieszać dokładnie.
Miskę ponownie przykryj ściereczką i odstaw na godzinę w ciepłe miejsce.
Przed smażeniem racuszków przygotuj sobie szklankę z gorącą wodą.
Ciasto nabierać łyżką zamoczoną w tej gorącej wodzie (nie będzie się kleić do łyżki) i smażyć na patelni z obu stron, aż do zezłocenia.
Ciepłe podawać z cukrem pudrem.
A chłodne, obficie posypane cukrem pudrem zapakuj mężczyźnie na drogę.
Uwielbiam, z takimi racuchami każda podróż nie straszna 😀
No nie! U Ciebie też racuchy? To naprawdę jakaś telepatia. Tylko u mnie bez drożdży i z owocami. Ale te drożdżowe również uwielbiam i zawsze zjadam zbyt duże ilości 😉
Pyszna przekąska na drogę:-)
Znając siebie, gdybym miała takie racuchy zapakowane na drogę, to czy podróż byłaby krótka czy długa, nie ujrzałyby mety tej podróży, bo nie byłoby ich już. Nie powinnam, ale nie niestety tak byłoby.
wszelkie placuszki na słodko ubóstwiam
najlepszy prezent ♥
natchnęłaś mnie tymi racuchami:) muszę wyszperać bieszczadzki przepis, bez drożdży, mieszany z dwóch ubitych na piankę części – białkowej i żółtkowej… Twoje też wyglądają przezacnie:D
Bardzo lubię racuchy! i bardzo dawno ich nie robiłam, ostatnio we wrześniu, z rabarbarem:P
buziak
O, moje ukochane racuchy! Strasznie lubię te drożdżowe placuszki 🙂
uwielbiam racuchy…szczegolnie z jablkami:)
ta kolorowa posypka wyglada bajecznie:)
I ta kolorowa posypka 🙂 na pewno się obdarowany uśmiechnął 🙂
A one są smażone bez oleju? Bo o nim nie wspominasz 🙂 Ja zawsze smażę na dość głębokim oleju (najlepszy do smażenia jest rzepakowy – nie zmienia smaku potrawy 🙂
wyglądają bardzo smakowicie, sama chętnie bym je zjadła prosto z monitora ;P
Ja smażyłam dosłownie na kropelce oleju, przynajmniej nie wyszły takie tłuste:)
Racuchy- to jest to:)
Mniam, racuszki uwielbiam 🙂
Też chciałabym otrzymywać takie prezenty na drogę. 🙂
Oj,tak…dawanie takich prezentów jest słodkie dla obu stron…uwielbiam:)
wspominam z aż dziką radością racuchy mojej babci, tyle że bardziej tłuste bo smażone (wg starej szkoły gotowania) w głębokim tłuszczu. ale Twoje to nowoczesna wersja mniej kaloryczna tego cudownego dania!