W zeszłym tygodniu uczestniczyłam w spotkaniu kulinarnym z blogerkami odbywającym się w miejscu, które mnie uzależniło - mowa o Restauracji Ganesh znajdującej się w Gdańsku Kowale, o której wspominałam Wam nie raz. Po raz kolejny odbyłam podróż do Indii, pełnej smaków, kolorów, zapachów. Tym razem jeszcze bardziej poznałam kuchnię indyjską, dzięki opowieściom właściciela, pana Tapindera Sharma. Dziękuję właścicielowi oraz całej ekipie Ganesh'a za zaproszenie na kolację, za świetną organizację spotkania, za duże zaangażowanie i spełnienie marzeń (jeśli chodzi o hennę, uklepywanie Naana i przepis na moje ulubione danie z restauracji).





Po więcej zdjęć zapraszam na fanpage - klik.

Restauracje Ganesh znajdują się także w Łodzi, Warszawie, Płocku i Krakowie, w każdej z nich serwowane są te same dania, ze szczególną dbałością o jakość i autentyczność.

Restauracja GANESH, o której pisałam już jakiś czas temu w mojej relacji (klik), organizuje raz w miesiącu bolly-czwartek. W programie zawsze jest projekcja bollywoodzkiego hitu, indyjskie drinki i specjalny zestaw promocyjny z tej okazji. Najbliższy bolly-czwartek odbędzie się 9 stycznia  o 18.30 w restauracji na Kowalach.

Tym razem, 9tego stycznia prezentowany będzie absolutny bolly klasyk, czyli "Czasem słońce, czasem deszcz". My na pewno się wybierzemy, może się z kimś z Was spotkamy? :)

My byliśmy na bollyczwartku 5 grudnia - to był pamiętny czwartek, kiedy rozhulał się na dobre Ksawery, a pokazywano wtedy film Dhadkan - Bicie serca - było wesoło :)


Do filmu zamówiliśmy po specjalnym bolly-zestawie, w skład których wchodzi Mix Veg Pakora, czyli warzywa panierowane w mące grochowej i smażonej, podane z dwoma sosami oraz duże piwo.  Cena zestawu to 20 zł, a normalnie same warzywa kosztują 16 zł, bardzo się opłaca w tym dniu wziąć taki zestaw do chrupania podczas oglądania filmu. Porcja warzyw jest naprawdę solidna, wśród nich jest cebula, ziemniaki i kalafior. 






Nasze wizyta w Ganesh nie może się odbyć bez zamówienia placka Naan, tym razem wybraliśmy taki z masełkiem za 12 zł. Uwielbiamy oboje je bardzo, a dla mnie frajdą jest podpatrywanie, jak jest uklepywany przez Szefów Kuchni :).


Przy pierwszej swojej wizycie próbowałam na deser indyjskiej chałwy, która była bardzo dobra i równie mocno słodka. Tym razem skosztowałam Kulfi, czyli mocno zmrożonych lodów indyjskich za 14 zł. Smakowały trochę jak mocno zmrożone mleko skondensowane, smaczne, gęste, ale dalej bardzo słodkie :). 


Zachęcam do odwiedzenia GANESH nie tylko w bolly-czwartek, my już mamy swoją wizytę zaplanowaną na poniedziałek i właśnie bolly-czwartek :) 







Jakiś czas temu zorganizowałam spotkanie blogerek w Restauracji Rondel w Sopocie. Pewnego wieczoru zasiadłyśmy razem przy kolacji i dyskutowałyśmy o podanych potrawach, a także o wielu innych sprawach :) Rozmowy toczyły się do późnych godzin, a w między czasie było nagrywanie o świątecznych potrawach dla Radia Gdańsk oraz tworzenie zapisków przez Martynę z Dziennika Bałtyckiego, która stworzyła artykuł zarówno na internecie - klik, jak i w papierowym magazynie.


 Uczestniczkami spotkania były:
Martyna i Monika z KAKU fashion&cook
Małgosia z Pieprz czy wanilia
Ewa z Moje twory przetwory
Jola z Pyszna kuchnia
Monika z Kuchenne Zabawy
i ja :).
Na spotkaniu była też nasza fotografka Joanna G - dziękujemy za ładne zdjęcia.


fot. Joanna G.

na zdjęciu p. Agata - właścicielka restauracji, fot. Joanna G.
fot. Joanna G.

fot. Martyna M.

fot. Martyna M.
fot. Martyna M.

Następnym razem w nieco mniejszym gronie spotkałyśmy się już na kuchni Rondla w celu przygotowania przystawek pasujących do kuchni restauracji. Najlepsza z nich miała trafić do menu restauracji, także wyzwanie było spore :). W kuchni rządziłyśmy z Kuchenne zabawy i KAKU fashion&cook. Spotkanie było rano, więc rozpoczęłyśmy je herbatką z miodem i kawą.




Potem ruszyłyśmy do boju w kuchni :).




Danie, które wymyśliłam ja to śledź z żurawiną, czerwoną cebulą i imbirem.


 Monika przygotowała korzenny tatar ze śledzia marynowany w soku z limonki i pomarańczy.


Monika i Martyna zrobiły białą kiełbasę pieczoną w boczku ze śliwkami i sosem chrzanowym.


I tu okazało się, że wszystkie dania bardzo smakowały i spotkały się z uznaniem właścicielki restauracji, a każde z nich od stycznia znajdzie się w menu. Mój śledzik będzie startem, tatar będzie podawany jako przystawka, a kiełbaski jako danie główne :). Może wybierzecie się do restauracji skosztować nasze propozycje? :)




Na koniec mogłyśmy spróbować pieczonych pierogów, które również pojawią się w karcie za jakiś czas, były bardzo dobre.



Dziękuję dziewczynom za spotkanie, rozmowy i Restauracji Rondel za gościnę :)







Kolację w Restauracji Rondel w Sopocie wygrywa osoba, która napisała wierszyk:

"W Sopoćkowie przy Monciaku stoi Rondel na deptaku.
RONDEL,RONDEL....Cóż to jest?
A.....To tam,gdzie dają jeść.
Miło,smacznie,talerz pełen.
Nie zapłacisz tam za wiele.
Potraw wybór jest wspaniały.
Pełny talerz! Doskonały !!!!!!
Gospodarze Cię żegnają,pusty talerz zabierają.
Wiesz,że wrócisz razy wiele
I z rodziną,z przyjacielem
Znów dostaniesz dobrze zjeść
Nogi Cię nie będą nieść.
Opowiadaj wszystkim w koło,
że w RONDELKU smacznie tanio i wesoło:) "

Gratuluję serdecznie!!!
Z wygranym skontaktuje się mejlowo.