23 i 24 czerwca, czyli już dziś i jutro na molo odbywa się jeden z największych i najciekawszych festiwali kulinarnych na molo w Sopocie. Slow Fest Sopot to ogromna kulinarna impreza, gdzie wszyscy możemy się spotkać przy długim stole na molo, przy którym ponad 200 kucharzy, artystów i pasjonatów będzie serwować Wam w porcjach degustacyjnych swoje dania i produkty kulinarne. Ceny za porcje degustacyjne zaczynają się od 5 zł, ale trzeba też zapłacić za wstęp na molo. Slow Food to propagowanie wspólnego jedzenia, regionalnych produktów i tradycji. Jeżeli tak jak ja kochacie odkrywać nowe smaki to musicie dzisiaj pojawić się na molo w Sopocie!
Zapraszam Was też na fotorelację z kolacji inauguracyjnej Slow Fest Sopot.

Kolacja odbyła się w Restauracji Polskie Smaki Cafe, której szefem kuchni jest Krystian Szidel. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc w Trójmieście, bo wszystko jest tu przepyszne i dopracowane, estetycznie podane i zawsze czekają tu na mnie jakieś zaskoczenia kulinarne.

Kolację Slow Fest Sopot przygotowało aż trzech szefów kuchni, więc była to nie lada gratka. Każdy z nich jest wybitnym talentem kulinarnym, ale także posiada rekomendację Slow Food. Mowa o wspomnianym Krystianie Szidel z Polskich Smaków, Rafale Kopickim z sopockiego Nowego Światu oraz Rafale Niewiarowskim z restauracji Dym na Wodzie w Ustce, którego możecie kojarzyć z programu Top Chef. Obydwie trójmiejskie restauracje znam i Wam polecałam już na blogu, ale przede mną jeszcze poznanie restauracji z Ustki, choć miałam już wczoraj przyjemność poznać właśnie na kolacji bardzo ciekawe danie Rafała Niewiarowskiego.
Uroczysta kolacja rozpoczęła się od poczęstunku w postaci chleba żytniego na zakwasie (najlepszy jaki jadłam!) podanego ze smakowymi masłami: wędzone, z ziołami, z solą morską, bearnaise (z estragonem). Chwilę później na stole pojawiło się już amuse bouche powstałe spod rąk Krystina Szidel, czyli chrupiący podpłomyk z ikrą i creme fraiche. Niespodzianką na talerzu okazała się wędzona kaczka, doskonale soczysta.
Starter został przygotowany przez Rafała Niewiarowskiego i było to największe zaskoczenie wieczoru, czegoś takiego jeszcze nie jadłam. Quiche z foie gras z dorsza, ogon wołowy, tatar z pomidora, szczaw i kisiel z kapusty. Pełna eksplozja smaków, danie ciekawe, z każdym kęsem zaskakiwało. Do dań serwowano również specjalnie dobrane wina, o których sommelier bardzo ciekawie opowiadał.
Kolejnym  daniem, które podano nam do stołu był obłędny filet z sandacza z lebiodą, kurkami, bobem, sosem maślanymi z algami i chipsem z kaszy orkiszowej. Wiecie dobrze jak kocham ryby, ale czy ja mówiłam, że za sandaczem nie przepadam? To już tak nie mogę powiedzieć! Całe danie idealnie trafiło w moje kubki smakowe, a sos z algami to sztos! Krystian Szidel znowu mnie zaskoczył, aż się chce powiedzieć „a nie mówiłam”.
Myśleliście, że przejdziemy już do deseru? A tu niespodzianka, bo czekały na nas jeszcze pierogi bazyliowe z łososiem bałtyckim i halibutem podane na puree z topinamburu i ze śmietaną powstałe spod rąk szefa Rafała Kopickiego. Niebo w gębie – aromatyczne, delikatne ciasto z soczystym farszem rybnym i podane w zaskakujący sposób, bo na puree z topinamburu, poezja smaków!
I na koniec deser Krystiana Szidel, czyli galaretka maślankowa z truskawkami i bazyliową bezą. To taka nasza polska wersja panny cotty, uważam, że Krystian powinien to opatentować. Lekko kwaśna galaretka idealnie pasowała do słodko-kwaśnego musu z truskawek, a cały smak został podbity bazyliowymi bezikami. Przyznam, że wyjadałam Pawłowi z talerza deser, ups! 🙂
Na zdjęciu szefowie kuchni oraz załoga z kuchni, którzy spisali się na medal. Ogromne brawa chłopaki! Od lewej Krystian Szidel, Rafał Kopicki i Rafał Niewiarowski. Dziękuję było cudownie!
I na koniec wpisu widok z restauracji.
Postaram się zmontować Wam vlog z restauracji w późniejszy czasie.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.