image_pdfPDFimage_printWydrukuj

I wreszcie przyszła wiosna! A w marcu dużo czytałam i oglądałam, ale znalazłam też aż 3 ciekawe kosmetyki! Chodźcie czytać i piszcie, co Wy w marcu polubiliście.
Zapraszam do serii moich wpisów poza kuchnią.

Ulubieńcy marca 2018

  • Książki

Marzec był zdecydowanie miesiącem z książkami. W moich rękach pojawiły się same ciekawe publikacje.


„Całe miasto o tym mówi” Fannie Flagg
to przepiękna powieść o życiu, miłości, rodzinie i przyjaźni. Czyta się ją bardzo przyjemnie, bo jest po prostu o życiu, ale bez zbędnego koloryzowania, bez zbędnych dramatów. Znajdziecie w niej wiele życiowych mądrości. Książka opowiada o małym amerykańskim miasteczku, w którym pewien mężczyzna prowadzi sam gospodarstwo, ale doskwiera mu samotność. Wysyła ogłoszenie towarzyskie do gazety, a ona na nie odpowiada, a potem rzuca wszystko i przyjeżdża do niego. Zaczynają wspólne życie, biorą ślub, mają dzieci. Autorka prowadzi nas przez całe ich życie aż do śmierci. Jeżeli szukacie pięknej, wzruszającej i lekkiej lektury o życiu i miłości to polecam Wam „Całe miasto o tym mówi”.

„Wszystkie poranki świata” Elisa Paganelli, Laura Ascari to przepięknie wydana książka kulinarna z ponad 40 przepisami na śniadania. Oprawa graficzna i fotografie w książce zrobiły na mnie duże wrażenia, ta książka jest po prostu piękna, a przeglądając kolejne strony po prostu chce się jeść i iść do kuchni zdziałać coś pysznego. W książce znajdziecie wiele niebanalnych pomysłów na śniadania z całego świata. Chińskie noodle, szwedzkie bułeczki, portugalskie tartaletki czy rosyjskie bliny?

„Gotuję, nie marnuję” Sylwii Majcher to książka dla wszystkich osób, które nie wiedzą, jak wykorzystać resztki obiadowe. W książce oprócz przepisów z wykorzystaniem produktów zalegających w lodówce i szafce znajdziecie także cenne porady dotyczące planowania jadłospisów i zakupów. W Polsce i na świecie podnosi się świadomość odnośnie milionów zmarnowanej żywności, a ta książka jest odpowiedzią na panujący trend.

„Spadek” Vigdis Hjorth to książka, która w 2016 roku była najczęściej komentowana w Norwegii, wywołała, więc spore zamieszanie. Wydawnictwo Literackie przełożyło ją na język polski i jestem ciekawa czy u nas też wywoła emocje. „Spadek” to powieść szczera i bolesna, o zamiecionych pod dywan sprawach, o wykluczeniu ze spadku, o dochodzeniu do prawdy. To historia z kolcami i jak ktoś napisał „papier drży jak się ją czyta”.

  • Filmy i seriale

„Lawa” to krótkometrażowa, przepiękna bajka i historia o miłości, która totalnie mnie wzruszyła. Wulkan, który szuka partnerki niestety z biegiem czasu coraz bardziej przykrywany jest przez wodę. Czy jego historia skończy się happy endem? Polecam dla dorosłych i dzieci.

Stranger Things to produkcja Netflixa, która mnie bardzo zaskoczyła i wciągnęła, choć jest to dramat połączony z science fiction. To historia chłopców z lat 90, którzy grając w RPG przenoszą się w świat walki z potworami. Jak poradzą sobie w świecie realnym, kiedy te potwory nagle zaczną istnieć? Do czego posunie się matka szukająca zaginionego chłopca?

Riverdale to serial opowiadający o małym miasteczku, w którym ginie chłopak z wpływowej rodziny. Uczniowie liceum próbują rozwikłać zagadkę. W serialu przedstawione są barwne i złożone postacie, relacje między uczniami, intrygi, typowe życie nastalatków. Każdy odcinek to nuta niepewności. Serial przypomina mi Plotkarę, ale Riverdale to kryminał okraszony morderstwem i dramatem. Narracje w serialu prowadzi jeden z bohaterów, który pisze książkę na temat wydarzeń w miasteczku. Co ciekawe serial powstał na motywie serii amerykańskich komiksów z lat 40.

  • Kosmetyki


Emoji, Fruity Lollipop to dezodorant w sprayu dla kobiet, który przykuł moje oko, kiedy przechodziłam w jednej z alejek w drogerii, To najsłodszy dezodorant jaki mogłyście mieć w życiu. Wybrałam wersję o zapachu truskawek i arbuza, ale są jeszcze wersje ciasteczkowa Cookie Kiss i chyba najsłodsza Candy Love. Psikasz i od razu uśmiech mi się pojawia. Niespecjalnie radzi sobie z potem, ale zapachy przypominają mi lato :). To zapach dla prawdziwych słodziaków.
Nivea szampon miceralny głęboko oczyszczający z ekstraktem z melisy to mój ostatni hit do mycia moich przetłuszczających się włosów. Szampon nie zawiera silikonów, parabenów i barwników, dlatego ja po użyciu muszę stosować odżywkę, bo ciężko mi rozczesać włosy. Jak on pięknie czyści włosy! Podobno to dzięki micelom, które mają za zadanie czyścić skórę głowy i włosy. Szampon dosyć dobrze się pieni, jest też bardzo wydajny.
Vianek, lekki krem brzozowy przeznaczony do codziennej pielęgnacji, który ja stosuję pod podkład. Uwielbiam kremy Vianka, w zależności od stanu cery i pory roku stosuję zamiennie kremy. Zimą używałam normalizującego kremu z ekstraktem z kory wierzby, ale teraz pracując w klimatyzowanym pomieszczeniu moja skóra strasznie się przesusza. Wybrałam lekki krem brzozowy, bo moja skóra nie lubi się z ciężkimi i tłustymi kremami. Ekstrakt z kory brzozy pobudza syntezę kolagenu, aloes i ksylitol nawilżają, a oleje odbudowują warstwę warstwę wodno-lipidową. Ten krem to strzał w dziesiątkę!

To by było na tyle, z czym Wy polubiliście się w marcu?

P.S. Widzieliście moje marcowe  wpisy?

7 Replies to “Ulubieńcy marca 2018”

  1. Karina says: 8 kwietnia 2018 at 12:24

    chciałam napisać, że jeszcze z niczym, a patrzę na kalendarz, a to przecież już kwiecień, masakra 😀

    1. Dusia says: 9 kwietnia 2018 at 09:08

      haha czas leci jak szalony 🙂

  2. wik.zielinski says: 8 kwietnia 2018 at 22:19

    Fajny wpis:)

  3. Patka says: 9 kwietnia 2018 at 08:07

    świetne książki

  4. Anna M says: 9 kwietnia 2018 at 09:46

    Ja przejrzałam książkę gotuję nie marnuję i jednak wybrałam starą książkę kucharską mojej babci na dania ze wszystkiego i z niczego 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.