Pamiętacie, że miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu Kobieca twarz dziedzictwa kulinarnego Mazowsza (zobacz)? Przebywaliśmy wtedy w niezwykle klimatycznym miejscu, gdzie ważna jest tradycja i historia. Dworek nad Wkrą to gospodarstwo agroturystyczne, w którym nie czujesz się jak gość, a członek rodziny.
Jeśli szukacie miejsca, w którym możecie wypocząć z dala od zgiełku miasta, gdy Wasze dzieci będą biegały po ogrodzie lub spędzić romantyczne chwile w klimatycznym dworku w otoczeniu pięknej przyrody to mam właśnie coś dla Was.
Spis treści
Dworek nad Wkrą
wieś Brudnice
Żuromin

Dworek nad Wkrą to gospodarstwo agroturystyczne prowadzone przez Zosię (prawnuczkę dawnych właścicieli majątku) i Karola, czyli małżeństwo, które postanowiło zmienić swoje życie i kontynuować tradycję w prowadzeniu gospodarstwa. W ponad stuletnim modrzewiowym dworze stworzyli miejsce, w którym możecie poczuć się trochę jak w baśni, trochę jak w dawnych czasach. Co urzeka jednak od pierwszego spotkania z Zosią i Karolem to niesamowita serdeczność i gościnność. Po krótkiej rozmowie dowiecie się, że oboje są bardzo ciekawymi osobami, to po prostu pasjonaci.
Odkrywanie dworku, jego historii i każdego elementu gospodarstwa to wspaniała przygoda. Zerknijcie na poniższy filmik.
Historia

Dworek nad Wkrą położony jest nad rzeką Wkrą, we wsi Brudnice koło Żuromina. Historia Brudnic sięga aż XIV wieku, natomiast w XVII w. była uznawana za najbardziej uprzemysłowioną wieś na północnym Mazowszu. Na początkach XX w. żyły tu dwie rodziny przegrodzone rzeką Wkrą. Obie ziemiańskie, z jednej strony rodzina Wilhelmów, a z drugiej Budzichów (zamożnych właścicieli młyna). W 1919 roku poprzez małżeństwo Władysława Budzicha oraz Stefanii Wilhelm oba rody zostały połączone. Pełną historię możecie przeczytać tutaj.

Dworek na zewnątrz i we wnętrzu
W 1914 roku Władysław Budzich zbudował na jeszcze starszych fundamentach piękny, modrzewiowy, 1-piętrowy dworek z gankiem. Z czasem dobudowano do niego parterowy pawilon.


Wnętrze z wyposażeniem w miarę możliwości zostało zachowane do dziś. Znajduje się tu ogrzewanie piecowe i węglowa kuchnia. Przemieszczając się po pokojach można mieć wrażenie jakby było się u babci. Kaflowe piece, antyki, piękne obrazy, rodzinne zdjęcia i pamiątki… W pierwszym momencie poczułam się nieco nieswojo, tak inaczej, tu nie ma nowoczesności, jak to możliwe, czy mi się tu spodoba? Jednak z każdą minutą i każdą historią usłyszaną z ust Zosi stawałam się jakby częścią historii tego domu. To niezwykłe, ale po kilku godzinach siedziałam już rozgoszczona na dobre na kanapie i delektowałam się tą chwilą, podziwiając wszystko wokół. Chłonąc wszystko, co nowo napotkane.
Pokoje

Podczas naszego spotkania mieliśmy mieć zaszczyt spać na 1 piętrze samego dworku, które obecnie jest częścią mieszkalną dla rodziny Zosi. Pokoje dla gości urządzone są w takim samym klimacie. W takim miejscu można spokojnie stwierdzić, że człowiek do szczęścia nie potrzebuje wcale luksusu. Zasypiając w pokoju mieliśmy uczucie takiej magii, trochę jakbyśmy byli w jakiejś baśni. Czuć tu oddech przodków i tradycji. Niesamowite przeżycie!!!
Wyobrażacie sobie, że nocleg razem z pełnym wyżywieniem kosztuje tylko 155 zł. Taka perełka skryta gdzieś na wsi. Cennik możecie zobaczyć tu. Chodźcie jednak zobaczyć jeszcze kuchnię i okolicę.


Kuchnia

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie kuchnia! Uwierzycie, że dalej przygotowywane są tutaj posiłki dla gości wynajmujących pokoje? Możecie wykupić w dworku pełne wyżywienie. Posiłki spożywane są wspólnie w jadalni, a kiedy cieplej to na świeżym powietrzu. Spójrzcie, jak klimatycznie można zjeść śniadanie, które podawane jest na pięknej porcelanie. Można poczuć się jak za dawnych czasów. Jedzenie jest przepyszne! Warzywa i owoce pochodzą z ogródka, chleb jest przygotowywany na miejscu, a jajka, mleko i mięso pochodzą od sąsiednich gospodarstw. Kuchnia jest tradycyjna. Ciekawą opcją są dania przygotowywane w kociołku nad ogniskiem – Paweł był zachwycony dziczyzną. Goście mają także nieograniczony dostęp do ekspresu z kawą i barku z domowymi nalewkami.




Okolica – rzeka Wkra, Brudnicki Park, ogród

Tuż obok dworku znajduje się mała plaża z drewnianym postem nad rzeką. Obszar w okolicy objęty jest programem Natura 2000. Jesienny krajobraz był bardzo nostalgiczny, ale piękny. Myślę, że teraz wiosną bije po oczach tu zieleń.
Idąc dalej wzdłuż brzegu rzeki, Waszym oczom ukaże się park, który jest jednym z nielicznych dworskich założeń krajobrazowych, które ocalały na północnym Mazowszu. Został założony w 1920 roku przez Zosi babcię, Stefanię Wilhelm-Budzich, które przed jego założeniem postanowiła ukończyć Wyższą Szkołę Ogrodniczą w Warszawie (przeczytaj szczegółową historię). Do dzisiaj zachowała się piękna brzozowa aleja.



Atrakcje
Do dyspozycji gości bez dodatkowych opłat są rowery, kajaki i łódka. Na rzece można pływać, ale i wędkować. Można korzystać z sauny, z której widok rozpościera się na rzekę. Jesienią organizowane są grzybobrania, którym przewodzi Zosia. Zosia zna się na grzybach jak nikt inny i to jest jej wielka pasja.


Nocleg na Mazowszu – co robić w Dworku nad Wkrą?

- wyciszyć się, odetchnąć, zrelaksować
- robić nic lub spędzić czas aktywnie np. na kajakach, rowerach itp.
- zrobić sobie seans w saunie
- obcować z naturą – okolica to prawdziwy raj dla pasjonatów ptaków, roślinności czy grzybów.
- zjeść domowy chleb, danie z kociołka, wypić herbatkę i kawkę na dworzu, a wieczorem nalewkę 🙂
- poczuć jak żyje się na wsi.



To był mój pierwszy raz na wsi! Dworek nad Wkrą to idealnie miejsce!
Dziękuję, że mogłam być w tak magicznym miejscu! Pełnym serdeczności, uśmiechów, tradycji, dobrego jedzenia! Moja dusza biologa była zachwycona okoliczną przyrodą i zwierzątkami :).
Jeżeli szukacie nietypowego, ale klimatycznego miejsca, gdzie tradycję podtrzymuje się od kilku pokoleń to wybierzcie się do Dworku nad Wkrą.
Wszystkie informacje szczegółowe znajdziecie na stronie agroturystyki tu.
Jeżeli szukacie noclegu w Polsce w innym mieście to zajrzyjcie do działu podróże {klik}.