Co się zmieniło w tym roku w Fischgartenie? Kto dobrze śledzi blog ten wie, że to jedno z moich ulubionych miejsc. Mają najpiękniejszy ogród w Trójmieście i jako jedni z nielicznych oferują dania grillowane w ogrodzie.

O restauracji pisałam Wam w zeszłym roku na blogu – zobacz. Po roku wpadłam sprawdzić, czy trzymają poziom i czy ogród dalej jest najpiękniejszy. Miło mi napisać, że ogród dalej robi wrażenie, a jedzenie jest na jeszcze wyższym poziomie, pojawiły się też nowości jak pizza z pieca opalanego drewnem oraz dużo pysznych, autorskich koktajli.

Fischgarten to wspaniałe miejsce na przeróżne uroczystości. My tym razem na zaproszenie restauracji wybraliśmy się tutaj z rodzicami. Bardzo im się podobało i smakowało, a to też pokazuje, że Fischgarten sprawdza się dla każdego pokolenia. Dla najmłodszych też są udogodnienia.

Świetną opcją na początek uczty jest zamówienie deski przystawek lub deski serów – do wyboru jest opcja dla 2/3 osób i 4/5 osób. My zdecydowaliśmy się na deskę przystawek, tą mniejsza, a i tak była optymalna tym bardziej, że potem zamawialiśmy dania główne. W skład tej deski wchodzą: wędzone ryby (makrela, łosoś, pstrąg), domowa kiełbasa, wędzona polędwiczka wieprzowa i pierś z kaczki, suszona wołowina, smalec, masło smakowe, piklowane warzywa i pieczywo! Deska jest przegenialna! Świetnie skomponowana, cieszę się, że są ryby i mięso – zazwyczaj mamy problem z wyborem kiedy sa opcje albo mięsna albo rybna. Wszystko było pyszne! Oczywiście zasługują jest własna wędzarnia! Koniecznie się skuście. Taka deska to koszt 80 zł.

W Fischgartenie zawsze można było dostać świetne koktajle, ale teraz dostępne są też autorskie na przeróżnych syropach robionych na miejscu. Cenowo bardzo dobrze wypadają od 24 do 32 zł. Każdy z nas był bardzo zadowolony. Jest też wybór koktajli na bazie frizzante, ja testowałam z rabarbarem – pycha! Syrop można też było zakupić na wynos. Jest też opcja koktajli bezalkoholowych.

Wybraliśmy też do przetestowania dwie przystawki z karty. Tatar z arbuza (36 zł) to modna teraz opcja, wegetariańska, w Fischgartenie serwowany jest z sosem sojowym, ponzu, porzeczką czerwoną w sosie z marchewki i pomarańczy. Bardzo nietypowa wariacja, ale niezwykle ciekawa i smaczna też.

Ceviche z halibuta (42 zł) w mojej ocenie było nieco za kwaśne, ale ponoć tylko ja wybrzydzam, więc musicie sami ocenić :). Halibuta podano w towarzystwie zielonego pieprzu, czerwonej pomarańczy i czerwonej cebuli.

Przejdźmy do Grill Menu! W tym roku dania serwowane są w zestawach, czyli płacicie za produkt główny z grilla w towarzystwie dodatków, które sami wybieracie. Na większe lub dłuższe posiadówki przygotowano opcję grillowanych desek – tu mięsna i rybna do wyboru, one są rekomendowane dla 5-6 osób.

Z grilla możecie wybierać spośród ryb (pstrąg, makrela, stek z łososia), owoców morza (ośmiornica, kalmar), mięs (kebab wołowy, szaszłyk z karkówki, pierś z kurczaka kukurydzianego, żeberka) i opcji dla wegetarian (halloumi, tofu, warzywa).

Mój tata skusił się na grillowaną makrelę, dobrał sobie frytki oraz surówkę colesław, a do ryby podano jeszcze sos ziołowy. Rybę podano w całości, była pięknie zgrillowana, tata był zadowolony bardzo, a porcja prawie go pokonała :). Całość za 49 zł.

Ja skusiłam się na kalmara grillowanego! O kurcze! To był wybitny kalmar! Na samą myśl ślinka mi cieknie… Perfekcyjnie zrobiony! Mięciutki (nie gumowy), nawet moją mamę przekonałam do kalmarów, które źle do tej pory się jej kojarzyły. PRZEKOZACKI! Dobrałam sobie ziemniaki oraz sałatę rzymską – wszystko było pyszne i przyznaję, że warzyw nie dałam rady wciągnąć. Cała ta kompozycja i ten kalmar spowodował, że danie stało się wybitne.

Mama skusiła się na klasyczny makaron z owocami morza (58 zł) z karty głównej. Danie klasyczne, poprawne, smaczne, dobrze doprawione – znalazły się tu mule, krewetki, ośmiornica. Cena wydaje się wysoka, ale niestety vat na owoce morza je podbija… W towarzystwie kieliszka białego wina całość wypadła dobrze. Porcja wleciała na wynos, czyli mamuśka pokonana :).

Paweł skusił się na dorsza w sosie z pokrzywy i mięty, z ziemniakami i bobem (58 zł). Ryba bardzo soczysta, dobrze przygotowana, a wszystkie dodatki spowodowały, że danie wydało się takie orzeźwiające i lekkie. Na zdjęciu ryba skryła się pod pianką i sosem. Bardzo dobra pozycja.

Czy namówili nas na deserek? Tak! Czy opieraliśmy się tak? Czy wciągnęliśmy cały? TAAAK! Niech to będzie tylko zachętą byście też się na coś słodkiego na koniec skusili.

Zachęciłam? Mam nadzieję! Cała nasza czwórka wyszła objedzona, szczęśliwa, a rodzice to kilka dni jeszcze przeżywali :).

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.