Mnie to Rybka
ul. Brzeźnieńska 16
Gdańsk
Mnie to Rybka to nadmorska restauracja znajdująca się w Gdańsku Brzeźnie, tuż przy słynnej promenadzie. Nowoczesne, przejrzyste i utrzymane w morskich klimatach wnętrze zachęca do odwiedzenia restauracji, która serwuje od niedawna dania spod rąk szefa kuchni Yannicka Chauvet.
W karcie dań królują oczywiście ryby w różnych wariacjach, nie brakuje śledzia i łososia na przystawkę, jest zupa rybna i aż 5 rybnych dań głównych.
Na przystawkę wybieram gravlax, czyli marynowany łosoś z sosem miodowo-musztardowym, jajkiem przepiórczym i prażonymi kaparami (22 zł). Danie nie prezentowało się ciekawie, kiełki już trochę nie na czasie, jajko przepiórcze (marynowane w burakach) zupełnie mi tu nie pasowało, sosu było bardzo malutko, za to ryba była bardzo smaczna i pomimo wszystkich składników królowała na talerzu. Zaskoczyły mnie prażone kapary, świetnie chrupały i bardzo dobrze pasowały do ryby.
Zamawiam też mule w sosie z białego wina, pomidorów, śmietany, cebuli, czosnku i natki pietruszki serwowane z pieczywem (29 zł). Porcja była gigantyczna, bo aż 350 g muszelek skrywających delikatne mięso, ale niestety zapach ich nie do końca mnie przekonał, a muszelki nie były idealnie oczyszczone. W takiej samej wersji mule serwowane są na danie główne w porcji 700 g – myślę, że warto byłoby małże podać na dwa sposoby w menu.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie zupa rybna na bazie zielonego curry, mleczka kokosowego, trawy cytrynowej z makaronem noodle, kiełkami mung i glonami. W środku pływały kawałki dorsza i łososia. Nie spodziewałam się takiej nietypowej zupy rybnej.
Z dań głównych sprawdzam filet z pstrąga (37 zł) z kuskusem w pomarańczach i sosem miodowo-imbirowym. Całość bardzo smaczna, ryba z chrupiącą skórką, sos mógłby być klarowniejszy, bo wyglądał nieciekawie, a dobrze smakował. Lekka propozycja, niebanalna, ale za tę cenę mogłoby być więcej wszystkiego na talerzu.
Pieczony filet z dorsza z frytkami (35 zł) – klasyka, którą musiałam sprawdzić, dorsz posypany był cytrynowo-koperkową kruszonką, delikatnie przeciągnięty, ale jednak wciąż smaczny. Frytki niestety z mrożonki, szpinak i rukola z małą ilością dressingu. Danie bez szału, ale całość mi smakowała.
Desery były bardzo dobre – sernik limonkowo-cytrynowy za 13 zł na bazie mascarpone z domową konfiturą truskawkową był przepyszny, a wytrawny mus czekoladowo-kawowy za 15 zł z ziarnem kakaowca i kruszonką przypadnie do gustu osobom, które nie przepadają za super słodkimi deserami. Na miejscu parzona jest dobra, aromatyczna kawa.
Mnie to Rybka to restauracja nad samym morzem, gdzie zjecie ryby przyrządzone w dobry sposób, ale nad estetyką podania dań i dodatkami trzeba jeszcze popracować. Wnętrze jest przyjemne, a kawa w towarzystwie pysznych deserów smakuje bardzo dobrze. Mieliście okazję już tu być?
Widzę trochę się poprawiło, moja ostatnia wizyta (wakacje 2015) skutecznie zraziła mnie do tego miejsca brakiem estetyki podanie i ogólną nijakością 🙂
pamiętam, że wtedy flądra Ci nie smakowała, już jej tam nie ma 🙂
bardzo ładnie i smacznie 🙂