image_pdfPDFimage_printWydrukuj

Połączenie dwóch kuchni i dwóch rodzin, z północy i południa stało się inspiracją do stworzenia restauracji w Gdyni. Łączy się tu polskie smaki z kuchni góralskiej i kaszubskiej. Takiego konceptu jeszcze w Trójmieście nie było! A jak to się sprawdziło? 

Północ Południe

ul. Świętojańska 130 Gdynia

Lokalizacja i wnętrze

Restauracja Północ Południe zlokalizowana jest w Gdyni, niedaleko Urzędu Miasta w lokalu, w którym kiedyś znajdowało się By the Way. W wystroju niewiele się zmieniło, przez co niestety czuć ducha poprzedniego miejsca. Mam trochę mieszane uczucia, bo z jednej strony wnętrze jest bardzo ładne i nowoczesne, ale jednak brakuje mi tu czegoś związanego z nową restauracją. Może warto pomyśleć np. o zdjęciach gór i morza? Skoro łączy się tu północ z południem to takie akcenty powinny się tu znaleźć. 

Menu

W karcie dań króluje głównie kuchnia polska, ale pojawiają się też akcenty z kuchni światów, które według mnie są zbędne. Jednak restauracja pisze o sobie, że szuka też inspiracji kulinarnych z całego świata. Szef kuchni Kamil Kowalski współpracuje z właścicielami restauracji już od wielu lat prowadząc sezonowy punkt gastronomiczny w Dębkach. Kamil jest przedstawicielem z południa, a właściciele z północy, razem postanowili otworzyć całoroczną restaurację.
Razem z moimi rodzicami i Pawłem postanowiliśmy spędzić w restauracji urodziny mojej mamy. Restauracja przygotowała dla nas specjalny obiad degustacyjny. Ucztę rozpoczęliśmy poczęstunkiem od szefa kuchni, który przygotował dla nas podwędzaną polędwiczkę z majonezem truflowym i chipsem z jarmużu podaną na własnym chlebie. Skutecznie rozbudziło to nasz apetyt na więcej. 
Chwilę później na talerzach znaleźliśmy płotkę po kaszubsku (16 zł), czyli marynowaną w zalewie octowej rybę z kaszubskich jezior podaną na cebuli z rodzynkami oraz z musem z czarnego bzu. Doskonale znamy ryby marynowane w occie, lubimy je bardzo i taką przystawką nie pogardziliśmy.  Z przystawek spróbowaliśmy jeszcze świetnej wątróbki drobiowej karmelizowanej w sosie z czerwonego wina (16 zł), która rozpływa się w ustach. Moje towarzystwo zachwycone było bardzo żołądkami gęsimi karmelizowanymi w miodzie pitnym podanymi z gruszką i orzeszkami nerkowca (21 zł), które podobno smakowały wybitnie, jak najlepsze mięsko, a nie podroby. Gruszka świetnie się tu sprawdziła. Ja fanką podrobów nie jestem, z tych dwóch przystawek wątróbka smakowała mi bardziej. Z przyjemnością znalazłabym wśród przystawek coś z oscypkiem i żurawiną.

Wszystkim czterem osobom smakowała bardzo kwaśnica (17 zł), przyznam, że była genialna i tego było nam trzeba. Gotowana na żeberku wędzonym i serwowana z okrasą z gęsiny. Mocno kwaśna, ale też lekko słodka, wędzona, mięsna – idealna. 

Z dań głównych próbowaliśmy w wersji degustacyjnej pieczonej makreli podanej na puree z pietruszki ze skorzonerą i salsą paprykową (pełna porcja 36 zł) . Uwielbiam filet z makreli, choć przyznam, że to tłusta ryba i ciążyła mi na żołądku. Makrela była soczysta, ale skórka nie nadawała się do jedzenia. Puree tu świetnie pasowało, mi salsa paprykowa nie do końca pasowała, ale dla reszty była miłym orzeźwiającym akcentem. Cieszę się, że makrela jest w menu, bo wciąż rzadko można ją znaleźć. Forma serwowania dań była bardzo estetyczna, a porcelana bardzo ładna.  Z mięsnej propozycji sprawdziliśmy nową pozycję w karcie, czyli zraz z jelenia z sosem śliwkowym na kaszy gryczanej z sałatką z buraczków. Ja dziczyzny raczej nie jadam, ale moi panowie z chęcią spróbowali, jednak mięso choć rozpadało się to niestety było trochę za suche. Ja z przyjemnością za to zjadłam kaszę, która z sosem śliwkowym była świetna :). Ciekawy pomysł na danie. 

Wiecie, że na deser czeka się najbardziej? Wszyscy mieliśmy duże oczekiwania, które na szczęście zostały spełnione. Rozpływający się w środku suflet czekoladowy z sosem truskawkowym i lodami (18 zł) to  było niebo w gębie i kropka nad i! Mmmm! Pysznie!

Przy końcu chciałam wspomnieć o napojach jeszcze. Co prawda rzadko zamawiam herbatę w restauracjach, ale jeśli już to zawsze dostawałam herbatę w torebkach, a w Północ Południe dostałam sypaną podaną z cytryną i pomarańczą z goździkami oraz miodem w pięknym imbryczku (9 zł). Wino domowe było lekkie i sprawdziło się do obiadu. Czekam na wino z polskiej winnicy Turnau, które bardzo lubię :). 

Podsumowanie

W Północ Południe króluje polska kuchnia, na której bym się skupiła. W karcie dań znajdziecie sezonowe produkty z kuchni góralskiej i kaszubskiej. Ciekawe propozycje, niektóre wymagają dopracowania, inne są wybitne! W menu są dania wegańskie i bezglutenowe. Ceny nie są wygórowane. Trzymam kciuki za tą restaurację, a Wam polecam się wybrać i sprawdzić na własne kubki smakowe. 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.