W niedzielę sopocki Hotel Haffner zaprasza wszystkich na niedzielne brunche, w których co tydzień zmienia się główny bohater. Miałam okazję tydzień temu uczestniczyć w brunchu dedykowanym dzieciom, dla których przygotowano specjalne smakołyki, desery oraz zabawy. Mogłam poczuć się jak dziecko wybierając sobie różne dania do posmakowania – to właśnie uwielbiam w bufetach, można wszystkiego po trochu posmakować.
Zapraszam Was na foto i video relację z niedzielnego brunchu w Hotelu Haffner.

Krótki i intensywny wyjazd do Iławy spowodował, że zobaczyliśmy nie tylko piękną okolicę (klik), ale także znaleźliśmy świetne restauracje – Port 110 z kuchnią śródziemnomorską oraz japońską restaurację Yotto Sushi Bar, której recenzje przeczytacie poniżej.
Już niedługo zabiorę Was w kolejną podróż!

Kiedy zaplanowaliśmy spontaniczny wyjazd do Iławy to zaczęłam zastanawiać się, czy znajdziemy gdzieś miejsce ze smaczną kuchnią. Podpytałam koleżankę z Iławy, gdzie jeść w Iławie i od razu odpowiedziała mi, że jest pewna restauracja, którą powinnam odwiedzić. Mowa o restauracji PORT 110, która zaskoczyła mnie smacznym jedzeniem, ale też tym, że przeniosłam się oczami wyobraźni aż do słonecznej Grecji. Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam Was do dalszej części wpisu. Polecam Wam też najpierw przeczytać wpis – co zobaczyć w Iławie – moje TOP 10.

Jest w Trójmieście kilka restauracji, na których zawsze mogę polegać i w ciemno je polecać innym. Wśród nich znajduje się moje ulubione Hashi Sushi, o którym pisałam Wam w 2014 roku – zobacz. Minęło trochę czasu, a Hashi Sushi po Gdyni otworzyło się także w Gdańsku i Sopocie. Dzisiaj postanowiłam Wam pokazać, co dobrego możecie zjeść w sopockim kurorcie.

Pod koniec lutego miałam ogromny zaszczyt uczestniczyć w kolacji degustacyjnej w skandynawskiej restauracji GaRD Nordic Kitchen. Podczas spotkania poznaliśmy nową kartę menu oraz wina z Piwnicy Wybornych Win. Jeżeli jesteście ciekawi, co można zjeść w tej restauracji to zapraszam Was do dalszego czytania i oglądania fotografii.

Od zawsze lubię szybkie i proste przepisy, co możecie sami zauważyć na blogu. Odkąd pracuję doceniłam jeszcze bardziej produkty, które pomagają mi zachować czas na coś jeszcze innego niż gotowanie. Często zastanawiam się, co przygotować na lunch do pracy, a tu z podpowiedzią przychodzą produkty marki OYAKATA, która oferuje zupy i dania z makaronem inspirowane kuchnią japońską.
Dzisiaj chciałabym Wam zaproponować przepis na słynną japońską zupę ramen, ale najpierw słów kilka o kuchni japońskiej.

Zawsze chciałam zrobić domowy makaron, ale muszę się Wam do czegoś przyznać… nienawidzę wałkować! Słabeusz ze mnie straszny i muszę mieć od tego ludzi no! 🙂 Kiedy dostałam z jedną przesyłką marketingową niespodzianką maszynkę do makaronu ucieszyłam się jak wariatka, że wreszcie zrobię ten wyśniony domowy makaron :). Oczywiście potrzebowałam kogoś do montażu :), ale potem to już sama przyjemność. Kto mnie obserwuje na Instagramie ten na pewno widział, że cieszyłam się jak dziecko. Łapcie super łatwy przepis na domowy makaron, który zaciągnęłam od jednej z moich ulubionych blogerek Madame Edith

Domowy makaron

150 g mąki pszennej (użyłam mąki włoskiej „00” im drobniej zmielona tym lepiej)
1 duże jajko
duża szczypta soli
opcjonalnie przy zagniataniu woda lub oliwa
Mąkę wymieszać z solą, zrobić kopczyk z dołkiem i wbić do niego jajko.
Najpierw wymieszać ciasto za pomocą noża, a potem ręcznie zagniatać około 10 minut aż ciasto będzie elastyczne. 
Jeśli będzie za suche i nie da się go zagnieść należy dodać kilka kropel oliwy lub wody aż osiągnie odpowiednią konsystencję (ja dałam trochę oliwy i trochę wody). 
Zagniecione ciasto przykryć ściereczką i zostawić na 15 minut aby odpoczęło.
Ciasto podzielić sobie na 2 lub 4 części, wziąć jedną z nich spłaszczyć ręką lub przy użyciu wałka i lecimy do maszynki :). 
Wałkować dwa razy na każdej grubości – 1,3,5,7 (w 9 stopniowej skali), w między czasie podsypywałam maszynkę i ciasto mąką, aby mi się nie przykleiło.
Następnie pociąć makaron według uznania, u mnie na nitki. 
Odłożyć na chwilę makaron aby przysechł – jeśli nie będziemy wszystkiego od razu używać to najlepiej rozwiesić makaron do całkowitego wysuszenia np. na wieszaku :). 
Makaron gotuje się w osolonej wodzie dosyć krótko około 2-3 minuty (tym dłużej im grubszy).
Z przepisu wychodzą około 3 porcje do zupy. Jeżeli potrzebujecie więcej należy podwoić składniki.

suszenie makaronu

wysuszony makaron „na później”