


Nie wierzę, że już luty! Styczeń nie należy do moich ulubionych miesięcy i strasznie mi się dłużył. Zaczął się chorobą, a potem jakoś lepiej też nie było i w końcu zakończył się też chorobą - zapaleniem spojówek i odwykiem od komputera :(. Zamiast noworocznych postanowień przygotowałam wpis z listą marzeń - zobacz tu. Na przekór styczniowemu odchudzaniu przygotowałam cytrynowe oponki, zróbcie je na Tłusty Czwartek. Kiedy zabrałam się do pisania tego wpisu to myślałam, że nic fajnego w tym miesiącu nie znajdę, a jednak znalazłam wiele umilaczy styczniowych.

W nowym roku zamiast tworzyć listę postanowień postanowiłam spisać moją listę marzeń, celów i planów. Wpisałam też na tą listę moje większe marzenia, które już udało mi się spełnić - te spełnione są przekreślone i jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że całkiem dużo już tych skreśleń. Taka jestem - będę zawsze dążyć za wszelką cenę (ale z rozsądkiem) do spełniania swoich marzeń. Jedne z nich są większe inne mniejsze, niektóre może trochę wydadzą Wam się śmieszne :). To dosyć osobisty wpis, chyba najbardziej prywatny jaki możecie zobaczyć do tej pory.
Polecam Wam przygotować taką listę marzeń, do której zawsze możecie wrócić i coś dopisać a najlepiej jeśli coś skreślić. Ta lista ma przypominać Wam co jeszcze przed Wami, a zarazem ile już dokonaliście. To jest mega inspirujące! Będę tą listę aktualizować, dopisywać i skreślać! W komentarzach zostawcie mi Wasze największe marzenia albo te najśmieszniejsze, może i mi coś się z tego spodoba :).

Witajcie w Nowym Roku 2018!
Grudzień był dla mnie bardzo intensywnym miesiącem. Załatwiałam wiele spraw, chodziłam na wizyty kontrolne do lekarzy, dorwało mnie paskudne przeziębienie na święta i sylwestra, ale było też wspólne wybieranie choinki, strojenie domu na święta, dużo gotowania i pieczenia, które tak lubię. W tej gonitwie znalazłam jednak wiele umilaczy zimowych.
W nadchodzącym roku 2018 życzę Wam przede wszystkim zdrowia, bo jak będzie zdrowie to będą i siły na spełnianie marzeń, na szczęście i wszystkie inne wyznaczone cele :). I jeszcze życzę Wam samych smakołyków w Nowym Roku :).
![]() |
fot. Karol Kacperski |
Ogólnie rzecz biorąc to nie przepadam za podsumowaniami roku i wyznaczaniem celów na jego początku. Jednak przypomniałam sobie, że w zeszłym roku, kiedy pomyślałam "co zmieniłaś na blogu, co ulepszyłaś, jakie pomysły nowe miałaś" to nastała nostalgiczna pustka, którą postanowiłam zmienić. Dzisiaj chciałabym się trochę pochwalić i zostawić ku pamięci, że 2017 rok przyniósł dużo blogowych zmian.
Co przyniósł 2017 rok na blogu?
1. Nowy wygląd bloga.
2. Nowy cykl "gdzie na śniadanie w Trójmieście".
3. Nowy dział - poza kuchnią.
4. Rozwój działu - podróże.
![]() |
w tym roku spełniłam też swoje marzenie o zrobieniu tej fotografii i zobaczeniu tego na własne oczy:) |
5. Filmy na youtube.
Które rozwiązanie na blogu najbardziej Wam się spodobało? :)



Od zawsze chciałam wziąć udział w jakimś wyzwaniu fotograficznym, ale często zniechęcały mnie zasady. Zupełnie inaczej było kiedy wpadłam na jeden z moim ulubionych blogów Jest Rudoi znalazłam to jesienne wyzwanie fotograficzne, które narzuca nam hasła, ale stawia na naszą kreatywność i dowolność. To ja lubię, kiedy ktoś mnie motywuje, ale nie narzuca reguł za mocno :). Zapraszam Was na moje około kulinarne podsumowanie wyzwania.
