image_pdfPDFimage_printWydrukuj

Wszystko, co dobre szybko się kończy i mój urlop dobiegł już końca, ale to oznacza, że nowe wpisy z urlopu pojawią się na blogu. Urlop spędziliśmy w Polsce, w jednym z ulubionych naszych miejsc, nad Jeziorem Charzykowskim. I tym razem mam dla Was do polecenia niepozorne miejsce na rybę – Bar As Charzykowy.

Na początku zapraszam Cię do przeczytania tego wpisu:

Skoro już wiesz, dlaczego pokochaliśmy to miejsce, to teraz będziesz wiedzieć, gdzie na rybę w Charzykowy!

Bar As Charzykowy

ul. Szeroka 8, Charzykowy

Bar As to taki niepozorny drewniany domek, ale jeśli będziecie go szukać w godzinach obiadowych, to rozpoznacie to miejsce po tłumach. Miejsce istnieje od 1991 roku! W upalny dzień wszystkie miejsca siedzące na zewnątrz są zajęte i czasem trzeba chwilę poczekać na stolik. Jeśli chcecie zjeść w większym spokoju, bez czekania na jedzenie, to musicie przyjść zdecydowanie przed godz. 14.

I teraz najważniejsze, w Barze As zjecie ryby z własnej hodowli! Zjecie tu pstrąga (w całości lub filet) oraz filety z okonia nilowego, sandacza, dorsza, łososia lub halibuta. Bardzo spodobała mi się też opcja podania ryb na dwa sposoby: tradycyjnie smażone lub pieczone w piecu. W menu jest jeszcze zupa rybna oraz zupa rakowa. Ceny ryby za 100 g z tego roku macie na poniższym zdjęciu. I standardowo możemy dobrać sobie frytki i surówki.

Bar As od zawsze polecała mi przyjaciółka, która doskonale zna Charzykowy :), a w tym roku to miejsce polecane też było przez osoby na mojej grupie na fb „GDZIE ZJEŚĆ W TRÓJMIEŚCIE (i pomorskim)„. Podczas urlopu odwiedziliśmy bar dwa razy, choć przyznam, że mogłabym jeść tu codziennie.

Podczas pierwszej wizyty skusiłam się na smażony filet z pstrąga, a Paweł na pieczony filet z okonia. Porcje miło nas zaskoczyły, a ceny są ok, jak za świeżą, a nie mrożona rybę jak np. na Helu. Bardzo ucieszyłam się, że można zamówić filet z pstrąga, który z reguły podawany jest tylko w całości. Ryby wysmażone idealnie, odpowiednio doprawione, z chrupiącą skórką. Frytki też były bardzo okej, ale ogromne wrażenie zrobiły na mnie przepyszne, domowe surówki! Zapomniałam, że kocham surówki! Jakież one były dobre i przypominały smak dzieciństwa. Jeśli chodzi o wielkość i wagę to jest to około 300 g, więc możecie sobie też wyliczyć, ile będzie takie danie kosztowało. Przy 2 porcjach ryby z frytkami i surówkami, dwoma piwkami zapłaciliśmy około 80 zł.

Do picia standardowe napoje ze smażalni :). Skusiliśmy się na regionalne piwo chojnickie Cho, ale jest bardzo przeciętne, za to chciałabym pochwalić za ekologiczne słomki! Trójmiasto mogłoby się uczyć! W tak małej miejscowości takie mądre podejście, brawo!

Podczas drugiej wizyty skusiliśmy się na polecaną zupę rakową (14 zł) i faktycznie nie żałowaliśmy. Koniecznie musicie spróbować, to jest hit jak z wykwintnej restauracji! Kremowa, na śmietance, lekko pikantna, z szyjkami rakowymi w środku. Coś pysznego! I nie ważne, że upał, musicie ją zamówić.

Na danie główne… ryba! A to zaskoczenie :). Tym razem u Pawła pieczony filet z halibuta, a ja chciałam zamówić drugi raz tego pysznego pstrąga, ale postanowiłam przetestować dla Was łososia. Dodam, że to nie są to ryby mrożone, bo dopytywałam i widziałam aż oburzenie Pani z obsługi :). Zresztą zjecie, to sami poczujecie :). Co tu mówić, wszamaliśmy po wyprawie kajakowej z wielkim smakiem. Na samą myśl ślinka mi cieknie.

Ten obiad wyszedł droższy w okolicach chyba 120 zł, bo wzięliśmy zupę i najdroższe ryby i 3 piwa.

Bar As Charzykowy – polecamy!

To będzie nasz stały punkt kulinarny podczas pobytu w Charzykowy. Ryby są świeże i z własnej hodowli, porcje spore, a ceny wcale nie są wygórowane. Do tego te pyszne domowe surówki! I zupa rakowa!

W godzinach szczytu trzeba poczekać nawet około 40 minut, ale warto! Zamówcie zupę to wjedzie szybciej na stół :). Aha! Jeszcze najważniejsze! Płatność tylko gotówką!!! Ułatwiłoby sprawę wprowadzenie płatności kartą zdecydowanie.

Zobacz też:

2 Replies to “Gdzie na rybę w Charzykowy? Bar As Charzykowy”

  1. tomek says: 22 lipca 2020 at 16:36

    Kiedys byly jeszcze sieje i sielawy.pychota.Znam ten bar od ponad 25 lat-zawsze przepysznie.a surowki to czysta poezja

    1. Dusia says: 24 lipca 2020 at 10:21

      Pewnie zależy od dnia czy połowy 🙂 chętnie sielawkę bym zjadła 🙂 ciesze się, że potwierdzasz moją opinię 🙂

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.