Domowe wafle z masą czekoladową to też istny klasyk dawnych lat. Jak wiadomo klasyki to zawsze pewniaki na stole. Dobry pomysł na prezent i coś słodkiego, na świątecznym stole też się sprawdzą.

Domowe wafle czekoladowe

około 20 sztuk kwadratowych wafli
250 g masła
szklanka cukru
4 łyżki kakao
4 łyżki mleka w proszku
3 łyżki mleka

Masło rozpuścić z cukrem w rondlu, potem dodać kakao i mleko.
Wymieszaną masę połączyć z mlekiem w proszku i mieszać aż się połączy.
Ciepłą masą smarować wafle i je przekładać.
Docisnąć z góry czymś ciężkim i włożyć do lodówki do stężenia.
Pokroić dowolnie np. na trójkąty.

Print Friendly and PDF

Mikołajek i słodkie przekąski
 Łatwe przepisy do gotowania z dzieckiem
Alain Ducasse
Wydawnictwo Znak Emotikon

Jeden z najsłynniejszych francuskich szefów kuchni Alain Ducasse (wielokrotny zdobywca gwiazdek Michelina) stworzył trzydzieści, słodkich i łatwych do przygotowania przepisów zainspirowanych smakiem dzieciństwa oraz Mikołajkiem i jego kumplami. Jak wygląda książka w środku, co w niej znajdziecie i czy faktycznie nadaje się do gotowania z dziećmi? Odpowiedź znajdziecie czytając całą relację.

Czym kusi książka w środku? Na początku pięknymi i apetycznymi fotografiami i jasno napisanymi przepisami, ale też obrazkami i cytatami z książek o Mikołajku (muszę nadrobić te lektury 🙂 ) i kilkoma słowami od autora. 
W książce znajdują się przepisy na śniadania, przerwę w szkole, urodziny, „wieczorki z kumplami”, święta, „słodkości dla grzecznych dzieci”i niedzielne ciasta. Stopień trudności jest zróżnicowany, są bardzo proste przepisy, ale też trudniejsze np. drożdżowe bułeczki, biszkopt czy chlebek korzenny. Myślę, że z pomocą rodziców na pewno wszystko pięknie się uda.
Nie ukrywam, że książka spodoba się wszystkim łasuchom, także tym dużym – nie zainteresowałam przepis na drożdżowe pancakes, które pewnie niedługo wypróbuję. W książce znajdziecie też słodkie palmiery, które już robiłam na blogu (klik) oraz gorącą czekoladę (klik). 
Niestety wkradły się edytorskie chochliki przy tłumaczeniu książki jak np. proszek waniliowy, a myślę, że chodziło o cukier waniliowy. 
Książka to idealny pomysł na prezent dla dzieci, które kochają słodkości i gotowanie, może właśnie na Mikołajki? Do kupienia na stronie wydawnictwa – klik.
Jeszcze przed świętami chcę podsunąć Wam pomysł na prezent, jakimi może być książka kulinarna – przyda się zarówno tym chcącym nauczyć się gotować i tym, którzy chcą eksperymentować w kuchni. Wszystkie recenzje kulinarnych książek znajdziecie tutaj. Dzisiaj przedstawiam jedną z najpiękniejszych książek jakie miałam przyjemność poznać. 
Katie Quinn Davies
Wydawnictwo: Buchmann
Stron: 298

„What Katie Ate” to najbardziej pożądana książka przez blogerki kulinarne, a to za sprawą cudownych fotografii i faktu, że książka została wydana przez Katie, blogerkę z popularnego bloga. Książka jest niczym smakowity album, a to pewnie za sprawą tego, że autorka pracowała przez spory czas, jako grafik. We wstępie autorka wspomina swoja kulinarne porażki i przerwę w prowadzeniu bloga. Blog okazał się jednak po czasie niezwykle popularny, a blogerka otrzymała propozycję wydania książki. 
Na początku książki znajdują się także wskazówki i porady kulinarne, którymi chciała się podzielić z nami autorka.

W książce znajduje się wiele sezonowych przepisów podzielonych na kategorie:
śniadania
lunche
sałatki
kanapeczki i drinki
obiady
przekąski, przystawki i sosy
desery,
czyli jest tu po prostu wszystko, czego dusza zapragnie. 
Każdy przepis opatrzony jest fotografią, wstępem kilku zdań od autorki, składnikami, opisem przygotowania i ilością porcji. To co jedni uważają za atut tej książki, ja uważam niestety za minus – chodzi o różne czcionki (na jednej stronie 5 różnych!), które są malutkie i ciężko się je czyta, co prawda są spójne z fotografiami, ale gdyby chociaż trochę były większe czytanie byłoby przyjemniejsze. Tym razem nie udało mi się przetestować jeszcze żadnego przepisu, ale nadrobię to, na razie pozachwycam się fotografiami.
Za co kochamy What Katie Ate? Za przepięknie wystylizowane zdjęcie, dopracowane w każdym miejscu, za idealne kadry – właśnie, dlatego tą książkę można przeglądać i chce się jeszcze więcej…

Książka zakończona jest alfabetycznym spisem treści ułożonym po składnikach. 

„What Katie ate” to przepięknie wydana książka w twardej okładce, na dobrej jakości papierze z mnóstwem inspirujących fotografii i zbiorem ponad 100 przepisów na każdą porę roku. Uwielbiam książki, w których zarówno treść, jak i fotografie są autorki. Przestylizowane czcionki trochę męczą oko, ale widać, że grafika jest tu spójna ze stylem, jaki chciała osiągnąć autorka. W zasadzie to można tą książkę traktować bardziej jako album fotograficzny niż książkę kucharską.
Wpis powstał w ramach współpracy z Internetową Księgarnią Gandalf.com.pl.

Kiedy po raz pierwszy spróbowałam zupy z pieczonych buraków w Cynamonie Gdynia to wiedziałam, że zrobię coś podobnego w domu. Dzisiaj serwuję Wam mus z buraków i mandarynek z korzenną nutą i pistacjami, idealny na świąteczną przystawkę. Do przygotowania musu użyłam blender Electrolux ESTM 1456, to nie tylko doskonała pomoc podczas świątecznych, kulinarnych przygotowań, ale także doskonały pomysł na prezent 🙂 Blendery oraz inne przydatne prezenty dla niej, dla niego i dla dziecka można kupić na www.NEO24.pl
Mus z buraków i mandarynek z pistacjami 

4 buraki
2 mandarynki
3 łyżeczki octu z czerwonego wina
pieprz czarny
szczypta cynamonu
jogurt naturalny 
garść pistacji
świeża czerwona bazylia
Buraki upiec lub ugotować aż będą miękkie, następnie obrać ze skórki.
Buraki razem z cząstkami mandarynek wrzucić do pojemnika, zmiksować przy użyciu blendera na mus.
Dodać pieprz czarny, cynamon i ocet z czerwonego wina, zmiksować ponownie.
Przelać do pucharków, ozdobić jogurtem naturalnym, pistacjami i bazylią.

Print Friendly and PDF


Blender Electrolux przedstawiony na zdjęciu ma moc 600 W, posiada regulacje prędkości 2-stopniową, zasilany jest przewodowo, za pośrednictwem długiego kabla i świetnie radzi sobie z rozdrabnianiem, a noże są ze stali nierdzewnej. W zestawie jest też mini rozdrabniacz i kubek 700 ml.

6 i 7 lutego odbędzie się po raz pierwszy Food Interactive Days – to wydarzenie dla osób z branży gastronomicznej. Pierwszego dnia wydarzenia razem z szefem kuchni Meso Ramen będę miała przyjemność poprowadzić prezentację na temat kulis współpracy blogera z restauracją. Zapraszam Was na wydarzenie, zapisy są bezpłatne!

Pamiętacie jak opisywałam Wam genialną kuchnię włoską w Alchemii Wina na Przymorzu? Wspominałam wtedy, że jest to unikalny koncept w Trójmieście, gdzie dwie restauracje znajdują się w jednym miejscu. Jedna z nich to właśnie Alchemia Wina, a druga to Sugoi Sushi i dzisiejszy wpis poświęcony jest właśnie tej drugiej. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdziła się kuchnia japońska to czytajcie dalej :).

Słyszeliście kiedyś o dwóch restauracjach w jednym lokalu? Nie? Ja też nie, ale już teraz możecie w Gdańsku przekonać się jak to jest! Alchemia Wina i Sugoi Sushi to dwie restauracje w jednym wnętrzu, to lokal podzielony na dwie części. Bardzo intrygujący i odważny koncept! Udało mi się sprawdzić jedną ze stron restauracji, czyli Alchemię Winę z kuchnią śródziemnomorską i winiarnią. Jak było? Chodźcie sami się przekonać- jest też filmik.

Coctail Bar Max w Sopocie poznałam kilka lat temu przy okazji warsztatów z Metaxą – klik. Pamiętam, że byłam wtedy zachwycona kolorowymi koktajlami! Kiedy wybraliśmy się do Jastrzębiej Góry to natrafiliśmy na pierwszy oddział Coctail Baru Max. To właśnie tu, w małej Jastrzębie Górze rozpoczęła się przygoda koktajlowa twórców baru, w 1997 r.! Dzisiaj Coctail Bary znajdziecie jeszcze w Warszawie i Wrocławiu. Chodźcie zobaczyć, co dobrego nam barmani przygotowali i czy się spisali :).

Wielkanocne muffinki szpinakowe z jajeczkami to świetny pomysł na deser. Bardzo łatwo się je przygotowuje, a będą pięknie prezentować się na wielkanocnym stole. Na pewno zaskoczycie nimi gości. W środku są bardzo wilgotne, ale to dzięki mascarpone zyskują na smaku. Na blogu znajdziecie też przepis na zielone ciasto szpinakowe „leśny mech”, a więcej przepisów na Wielkanoc znajdziecie tutaj

Wielkanocne muffinki szpinakowe

Wielkanocne muffinki szpinakowe:
  • 220 g szpinaku rozmrożonego i rozdrobnionego
  • 2 jajka
  • pół szklanki oleju
  • 1 i 1/3 szklanki mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół szklanki cukru
Masa:
  • 150 ml śmietany kremówki 30 lub 36%
  • 125 g mascarpone
  • łyżka cukru pudru
  • opcjonalnie żółty barwnik
Do ozdoby:
  • jajeczka cukrowe lub czekoladowe

Jak zrobić muffinki wielkanocne szpinakowe?

Rozmrożony szpinak odcisnąć z wody, a następnie zmiksować razem z olejem. Jajka ubić z cukrem na puszysta masę, do której następie dodać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Do tej masy dodać szpinak z olejem i całość wymieszać dokładnie. Przelać ciasto do foremek na muffinki i piec przez 25 minut w temp. 180 st.C. Po upieczeniu ostudzić, a następnie ściąć wierzch babeczek, który rozkruszyć w miseczkach. 
Śmietanę kremówkę ubić z cukrem pudrem na sztywno, połączyć z mascarpone ostrożnie i dodać (opcjonalnie) żółty barwnik. Masę wykładać na ścięte babeczki, a na krem wyłożyć okruszki zielonego ciasta, które kruszyliśmy. Muffinki wielkanocne ozdobić jajeczkami cukrowymi lub z czekolady. 

W połowie lutego miałam przyjemność uczestniczyć w otwarciu nowego bistro Pomelo, gdzie rządzi dewiza – świeżo, lokalnie i po drodze. Na kameralnym przyjęciu zaprezentowano degustacyjne menu i autorskie koktajle. Właściciele restauracji wciąż krążyli między gośćmi i z każdym rozmawiali, dzięki czemu atmosfera była bardzo miła i mogłam się dowiedzieć czegoś więcej o pomyśle na restauracje. W ramach cyklu gdzie na śniadanie w Trójmieście poszukiwałam śniadaniowej miejscówki w Gdańsku i już na otwarciu wiedziałam, że zaprezentuję Wam śniadaniowe propozycje Pomelo.