Słyszeliście kiedyś o dwóch restauracjach w jednym lokalu? Nie? Ja też nie, ale już teraz możecie w Gdańsku przekonać się jak to jest! Alchemia Wina i Sugoi Sushi to dwie restauracje w jednym wnętrzu, to lokal podzielony na dwie części. Bardzo intrygujący i odważny koncept! Udało mi się sprawdzić jedną ze stron restauracji, czyli Alchemię Winę z kuchnią śródziemnomorską i winiarnią. Jak było? Chodźcie sami się przekonać- jest też filmik.

Coctail Bar Max w Sopocie poznałam kilka lat temu przy okazji warsztatów z Metaxą – klik. Pamiętam, że byłam wtedy zachwycona kolorowymi koktajlami! Kiedy wybraliśmy się do Jastrzębiej Góry to natrafiliśmy na pierwszy oddział Coctail Baru Max. To właśnie tu, w małej Jastrzębie Górze rozpoczęła się przygoda koktajlowa twórców baru, w 1997 r.! Dzisiaj Coctail Bary znajdziecie jeszcze w Warszawie i Wrocławiu. Chodźcie zobaczyć, co dobrego nam barmani przygotowali i czy się spisali :).

Wielkanocne muffinki szpinakowe z jajeczkami to świetny pomysł na deser. Bardzo łatwo się je przygotowuje, a będą pięknie prezentować się na wielkanocnym stole. Na pewno zaskoczycie nimi gości. W środku są bardzo wilgotne, ale to dzięki mascarpone zyskują na smaku. Na blogu znajdziecie też przepis na zielone ciasto szpinakowe „leśny mech”, a więcej przepisów na Wielkanoc znajdziecie tutaj

Wielkanocne muffinki szpinakowe

Wielkanocne muffinki szpinakowe:
  • 220 g szpinaku rozmrożonego i rozdrobnionego
  • 2 jajka
  • pół szklanki oleju
  • 1 i 1/3 szklanki mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół szklanki cukru
Masa:
  • 150 ml śmietany kremówki 30 lub 36%
  • 125 g mascarpone
  • łyżka cukru pudru
  • opcjonalnie żółty barwnik
Do ozdoby:
  • jajeczka cukrowe lub czekoladowe

Jak zrobić muffinki wielkanocne szpinakowe?

Rozmrożony szpinak odcisnąć z wody, a następnie zmiksować razem z olejem. Jajka ubić z cukrem na puszysta masę, do której następie dodać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Do tej masy dodać szpinak z olejem i całość wymieszać dokładnie. Przelać ciasto do foremek na muffinki i piec przez 25 minut w temp. 180 st.C. Po upieczeniu ostudzić, a następnie ściąć wierzch babeczek, który rozkruszyć w miseczkach. 
Śmietanę kremówkę ubić z cukrem pudrem na sztywno, połączyć z mascarpone ostrożnie i dodać (opcjonalnie) żółty barwnik. Masę wykładać na ścięte babeczki, a na krem wyłożyć okruszki zielonego ciasta, które kruszyliśmy. Muffinki wielkanocne ozdobić jajeczkami cukrowymi lub z czekolady. 

W połowie lutego miałam przyjemność uczestniczyć w otwarciu nowego bistro Pomelo, gdzie rządzi dewiza – świeżo, lokalnie i po drodze. Na kameralnym przyjęciu zaprezentowano degustacyjne menu i autorskie koktajle. Właściciele restauracji wciąż krążyli między gośćmi i z każdym rozmawiali, dzięki czemu atmosfera była bardzo miła i mogłam się dowiedzieć czegoś więcej o pomyśle na restauracje. W ramach cyklu gdzie na śniadanie w Trójmieście poszukiwałam śniadaniowej miejscówki w Gdańsku i już na otwarciu wiedziałam, że zaprezentuję Wam śniadaniowe propozycje Pomelo.

Deska serów to doskonały pomysł na kolację we dwoje np. Walentynki lub towarzyskie spotkanie. Przygotowanie deski serów jest banalnie proste i nie wymaga od nas żadnych umiejętności, a dzięki różnym gatunkom sera i dodatkom za każdym razem może wyglądać i smakować inaczej. Gdzie kupić deskę serów i jakie dać prezenty kulinarne na Walentynki dowiecie się tu

Jak przygotować deskę serów? Wybieramy ulubione sery: pleśniowe, camembert, długodojrzewające, kozie, twarde i miękkie. Pamiętajcie, że powinno się jeść sery zaczynając od tych najdelikatniejszych smakiem. Deskę serów powinny uzupełnić dodatki np. owoce (winogrona, figi, żurawina suszona), warzywa (pomidorki koktajlowe, pomidory suszone, oliwki) oraz orzechy. Uzupełnieniem deski serów z dodatkami może być chrupiąca bagietka oraz kieliszek dobrego wina. 

Deska serów

  • ser typu camembert
  • ser roquefort
  • ser cheddar
  • czerwone winogrona
  • orzechy pekan
  • kapary
  • marynowany pieprz 
Wyjąć sery min. 30 minut przed przygotowaniem aby osiągnęły temperaturę pokojową. 
Sery typu camembert kroimy tak jak tort. Cheddar pokroiłam w kostkę. Ser roquefort powinno pokroić się (jeśli jest w kształcie trójkąta) od najszerszego miejsca ku węższemu. 
Dodać dodatki, u mnie: winogrona, kapary, orzechy i marynowany zielony pieprz.
Opcjonalnie do podania polecam wino. 

Toko Sushi

ul. Młyńska 2
Reda (niedaleko SKM)
Dobre sushi w Redzie.

Dzisiaj relacja z restauracji na Waszą prośbę, bo wiele z Was prosiło mnie abym zawitała do Redy i spróbowała, a zarazem sprawdziła restauracje Toko Sushi, którą okoliczni mieszkańcy bardzo lubią. Czy smakowało mi? Czy czymś mnie zaskoczyła restauracja na pograniczach Trójmiasta? Zapraszam do dalszej części wpisu.

Dobre sushi w Redzie.
Restauracja Toko Sushi znajduje się w pobliżu stacji kolejowej SKM Reda przy głównej i przelotowej ulicy – nie powinniście mieć problemu z dotarciem do niej. Do tej pory restauracja mieściła się w niewielkim lokalu, ale widziałam podczas mojej wizyty, że Toko Sushi rozrasta się o podobnej wielkości pomieszczenie tuż obok. Wnętrze restauracji niczym szczególnym nie przykuwa uwagi, a rolety można by zmienić z pomarańczowych np. na szare. Jednak gościom wystrój nie przeszkadza, bo podczas mojej godzinnej wizyty w lokalu przewija się sporo osób, w tym te, które odbierają dania na wynos. 
Dobre sushi w Redzie.
W karcie dań króluje oczywiście sushi i sashimi, ale jest także ryby tatar, azjatyckie przystawki, zupy i sałatki. Na początku spróbowałam sałatki startowej za 5 zł. Jest to miks chrupiących i soczystych warzyw posypanych sezamem i polanych sosem sojowym. Niby nic takiego, ale ten mały starter skutecznie pobudził moje kubki smakowe. Fajnie gdyby coś takiego było serwowane w postaci czekadełka dla gości. 
Dobre sushi w Redzie.
Na przystawkę wybrałam polecane przez obsługę pierożki Gyoza z kaczką – 6 sztuk za 30 zł. Przy zamówieniu można wybrać sposób przygotowania: smażone lub gotowane. Zdecydowałam się na te pierwsze i ciasto było niezwykle chrupiące, porządnie odsączone z tłuszczu. W środku znalazłam dobry mięsny farsz. Na talerzu podano delikatny i słodki dressing, ale były także kleksy „serduszka” z pikantnego sosu, który naprawdę dopełnił smak pierożków. 
Jeśli chodzi o sushi to zauważyłam, że najpopularniejsze w restauracji są zestawy. Poprosiłam sushimastera Marcina Szczyptę, który pracuje w lokalu od samego początku, aby przygotował dla mnie jakieś specjalności oraz oczywiście klasyczną rolkę z surowym łososiem i serkiem phladelphia na podstawie której zawsze oceniam restauracje serwujące sushi. Jeśli chodzi o sushi to jestem naprawdę wszystkożerna. Talerz z sushi prezentował się naprawdę obłędnie i kolorowo. Myślę, że Was tak jak i mnie na pewno zaskoczą te okrągłe kulki 🙂 – niżej szczegółowo opisze każdą rolkę. 

Futomaki z surowym łososiem, awokado, sałatą i serkiem philadelphia – klasyczna rolka, dla mnie pewnego rodzaju wyznacznik smaku zawierała duży kawałek łososia tak jak lubię, ale odrobinę za mało było dla mnie serka. Była to poprawna rolka, ryż nie był zaprawiony bardzo mocno, ja lubię jak czuć lekko słodkawy smak. Cena mnie pozytywnie zaskoczyła, jedyne 16 zł. 
Futomaki z surowym tuńczykiem i szparagiem w tempurze – generalnie najmniej lubię rolki z tuńczykiem, ale tutaj chyba ten szparag w cieście robił robotę, bo całość była dobra. W środku był też pikantny sos. Świetnie, że znowu mamy duży kawałek ryby. 

Fresh maki z tuńczykiem i krewetką w panko (34 zł) – rolka obłożona różowym papierem sojowym zamiast alg, a w środku surowy tuńczyk i gdyby nie było tu krewetki byłoby nudno, ale chrupiąca i soczysta zarazem krewetka spowodowała, że to bardzo dobra rolka. 

California maki z krewetką w tempurze obłożona węgorzem Unagi (24 zł) – nie jestem wiarygodna, uwielbiam węgorza, to było pyszne! Cena na duży plus po raz kolejny.

Date maki z pieczonym łososiem (19 zł) – rolka zawinięta w japoński omlet tamago, a w środku bardzo soczysty, nie przesuszony łosoś, awokado i serek philadelphia. Pełna petarda!!! Chyba najbardziej ta rolka mi smakowała :). 

Gunkanmaki z tatarem z łososia (18 zł) – dosyć drobno posiekany tatar z łososia, delikatnie doprawiony (ja wołałabym by był wyrazisty, ale znawcy by powiedzieli, że mocniejszy smak zabije smak delikatnego łososia). Duże dwie porcje zgrabnie owinięte świeżym ogórkiem :).

Na koniec jako perełkę zostawiłam specjalność Toko Sushi czyli hosomaki z łososiem zapiekane w migdałach za 22 zł. Rolką bym tego nie nazwała, bo są to cudowne kuleczki z rybą w środku, niesamowity pomysł, bardzo dobre w smaku, choć w środku nieco suche, może jakiś sos tam wpakować. Na drugi dzień wzięłam do pracy te hosomaki i zrobiły furorę, bo bardzo smakowały wszystkim. Pomysłowa sprawa!
Podczas zajadania popijałam sobie napój mango za 8 zł. 

Podsumowując zapraszam Was na filmowe migawki i muszę powiedzieć, że Toko Sushi to naprawdę super miejscówka z bardzo konkurencyjnymi cenami jeśli mam porównywać z Trójmiastem. Jakościowo bardzo dobre, pomysłowe, nic się nie rozpadało, znowu coś mnie zaskoczyło, sushimaster spisał się na medal :). 

Cześć kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z nowym cyklem na blogu. Już jakiś czas chodził mi po głowie pomysł na pokazywanie Wam tego co mnie inspiruje, to czym zajmuje się poza gotowaniem, co ciekawego znalazłam w sieci, co obecnie czytam czy oglądam. I tak w dziale „poza kuchnią„, który znajdziecie pod głównym banerem bloga będę prezentować Wam moich ulubieńców miesiąca. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdziecie tutaj też coś dla siebie :). Do tej pory wszystkie niekulinarne sprawy pokazywałam na moim Instagramie (klik), a teraz część z nich chciałabym też przenieść na bloga. Dajcie znać, co myślicie o takim cyklu?
Walentynki to doskonała okazja aby podziękować najbliższej osobie za miłość, za wspólnie spędzone chwile i za to, że po prostu jest. Przygotowując coś pysznego – przepisy na Walentynki tu – warto wykorzystać produkty, które uznawane są za afrodyzjaki. Do afrodyzjaków zaliczane są owoce morze, dlatego proponuję przepis na krewetki po tajsku. Na stole warto zapalić świece i otworzyć białe wino. Jeśli szukacie pomysłu na prezent na Walentynki to zajrzyjcie do tego wpisu – klik
Krewetki po tajsku (w paście tom yum)

opakowanie krewetek 250 g
łyżeczka pasty tom yum
3 ząbki czosnku
1/3 szklanki wina białego półwytrawnego
łyżka sosu sojowego
sok z połowy cytryny
szczypta pieprzu cayenne
3 łyżki masła klarowanego
sezam
koperek/natka pietruszki/kolendra opcjonalnie
Krewetki obrane ze skorupek i oczyszczone włożyć do marynaty zrobionej z pasty tom yum, sosu sojowego, białego wina, soku z cytryny, pieprzu cayenne.
Zostawić w marynacie na minimum 30 minut.
Na patelni rozpuścić masło klarowane i przesmażyć posiekane ząbki czosnku.
Dodać krewetki razem z marynatą i smażyć kilka minut aż mięso krewetek stanie się białe. 
Przed podaniem posypać sezamem i koperkiem lub natką pietruszki/kolendrą.

Jeśli myślicie o pieczonym mięsie na święta to na pewno na myśl przychodzi Wam schab ze śliwką. U nas na święta robi też się schab faszerowany żurawiną czy też schab z morelami i śliwkami. Dzisiaj mam dla Was pomysł na schab pieczony w powidłach, który jest niezwykle smaczny na ciepło, jak i w formie wędliny. Pierzynka z powideł bardzo ładnie się prezentuje. 
Schab pieczony w powidłach faszerowany śliwkami

1-1,5 kg schabu
około 5 łyżek powideł śliwkowych
po łyżeczce: pieprzu ziołowego, papryki słodkiej, soli
sok wyciśnięty z pomarańczy
łyżeczka octu balsamicznego
3 łyżki oleju rzepakowego
garść suszonych śliwek
Naciąć schab po środku tworząc kieszeń, do której włożyć suszone śliwki. 
Mięso natrzeć marynatą zrobioną z wymieszanych przypraw, soku z pomarańczy, octu i oleju.
Wierzch mięsa posmarować obficie powidłami śliwkowymi. 
Zostawić na kilka godzin, a najlepiej na całą noc w lodówce.
Przed pieczeniem włożyć mięso w rękaw do pieczenia i piec przez 1,5 godziny w temp. 180 st.C.