Dawno temu.
Robiłam raz z mamą.
Teraz robiłam.
Z moim ukochanym.
Światowy.
Dzień.
Pizzy.
łyżeczka bazylii
kilka kropel oliwy
Wczoraj był dobry dzień.
Pyszne śniadanie.
Trochę, naprawdę trochę nauki.
2 propozycje współpracy.
Zrobiłam sobie autoportrety.
Świętowaliśmy z P. kolejną miesięcznicę.
Potem potańczyłam zumbę.
Obejrzałam serial.
Poszłam spać.
Mam wiele uzależnień.
Od grudnia mam nowe.
Zumba.
Nie ma nic lepszego.
A potem bez wyrzutów.
Można pichcić.
Wyszłam na spacer.
Pies P. szalał w śniegu.
Próbowałam też.
Nos czerwony.
Szczypią policzki.
I zrobiłam 3 zdjęcia.
Kubek herbaty.
Słodkiej herbaty.
Ogrzewam nim ręce.
I wnętrze.
3:1. Jeaa.
Ferie.
A potem poprawka.
125g cukru pudru
pół łyżeczki proszku do pieczenia
175 ml mleka
olej do smażenia(w oryginalne ghee)
na sos:
pół szklanki jogurtu greckiego
2 łyżki cukru pudru
pół szklanki borówek amerykańskich (lub innych owoców)
Sesja 2:1.
Haaa!
szklanka mleka
2 torebki czarnej herbaty
pół płaskiej łyżeczki sproszkowanego imbiru
płaska łyżeczka kardamonu
płaska łyżeczka cynamonu (dałam szczyptę)
3 łyżeczki cukru
Jak się zagotuje dodać przyprawy i doprowadź do wrzenia.
Wlać mleko i doprowadź trzeci raz do wrzenia.
Wymieszać,wyjąć torebki herbaty, posmakować czy nie musisz dodać więcej cukru.
Przelać do filiżanek.

Dzisiaj coś innego. W wakacje wprowadziłam posty "kulinarne relacje z podróży" {klik}. Tym razem chcę zaproponować "kulinarne relacje z Trójmiasta". Lubicie takie posty, czy Was nie interesują?



























