Moich czytelników z Trójmiasta chciałabym zaprosić na Festiwal Smaków połączony ze zlotem Food Trucków z całej Polski, który odbędzie się w najbliższy weekend na Matarni w Gdańsku. Zostałam blogiem partnerskim wydarzenia, dlatego zachęcam Was do posmakowania pyszności i podzielenia się opinią ze mną.
Jak zrobić puree z dyni? Poniżej znajdziecie odpowiedź. Puree z dyni można wykorzystać do sernika, zupy krem z dyni, musu dyniowego, syropu dyniowego. Przygotowanie puree w ten sposób wyzwala wszystkie smaki dyni.
Puree z dyni
2-3 kg dynia
Z dyni usunąć pestki i pokroić w średniej wielkości kawałki, które ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia - układać skórką do dołu.
Piec w temp. 180 st.C. przez 30 - 40 minut do miękkości dyni - po 20 minutach warto sprawdzić, czy już nie jest miękka.
Po ostudzeniu wybierać miąższ łyżką - będzie łatwo oddzielić go od skórki dyni.
Przy użyciu blendera zmiksować dynię na puree, przechowywać 2 - 3 dni (najlepiej pasteryzować).
![]() |
| przed pieczeniem |
![]() |
| po pieczeniu |

Dzisiejszy post rozpoczyna kolejną serię wpisów o restauracjach w Gdyni (klik). Tym razem przedstawię Wam restauracje, które zaliczam do działu "zdrowa kuchnia". Ten cykl powinien zainteresować szczególnie wegetarian, ale także osoby dbające o zdrowie, odchudzające się i po prostu świadomie wybierające ekologiczną żywność.
Restauracja, która pierwsza przyszła mi na myśl o zdrowym cyklu to - Coco, bo od dłuższego już czasu promuje zdrową kuchnię, którą miałam okazję poznać w zeszłym roku (klik) - więcej informacji znajdziecie poniżej.
Uwielbiam wspólne gotowanie, każdy pomocnik jest mile widziany w mojej kuchni. Mamy taki swój zwyczaj, że pizzę przygotowujemy zawsze razem z Pawłem. Tym razem zaprosiłam do zabawy również rodziców. Razem z mamą wybrałam się na zakupy do Intermarche, który był sponsorem gotowania, a gdzie dostałam dobrej jakości składniki. Wszyscy przygotowaliśmy składniki do pizzy, tata zagniatał i wałkował ze mną ciasto, mama przygotowywała sos pomidorowy, a potem ze mną układała składniki na pizzy. Wszyscy byliśmy w mące i było wesoło :). Przygotowaliśmy jesienną pizzę.
Pizza z gruszką, orzechami, camembertem i czerwoną cebulą
ciasto:
1 i 3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki ciepłej wody
2 łyżeczki suchych drożdży
2 łyżeczki oliwy
3/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki cukru
sos pomidorowy:
400 ml passaty pomidorowej
łyżka oliwy
cebula
sól, pieprz
bazylia/oregano
2 ząbki czosnku
dodatki:
starty żółty ser
2/3 gruszki
camembert wędzony
czerwona cebula
kilka orzechów włoskich
prosciutto
zioła prowansalskie
Wszystkie składniki na ciasto razem wyrobić i odstawić na godzinę w ciepłym miejscu.
W tym czasie w rondlu rozgrzać oliwę, dodać posiekaną drobno cebulę i ząbki czosnku - podsmażyć.
Dolać passatę pomidorową, doprawić solą, pierzem i ziołami.
Gotować aż sos zgęstnieje - wystudzić.
Ciasto ponownie wyrobić, następnie wywałkować na dwa placki, jak najcieniej - przełożyć je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (jeśli mamy kamień do pieczenia pizzy to wywałkowane pizze położyć na drewnianej łopatce/desce wysypanej mąką).
Na cieście rozsmarować sos pomidorowy, który przykryć warstwą startego sera.
Układać dodatki - plasterki gruszek i cebuli, kawałki camemberta, szynkę prosciutto i rozsypać kilka orzeszków włoskich oraz zioła prowansalskie.
Piec przez 15 minut w temp. 200 st.C, a przez 5 minut podpiec przy funkcji grilla.
![]() |
| do drugiej pizzy dodaliśmy jeszcze oliwki |
Restaurację "Pasjami..." opisywałam Wam po raz pierwszy przy okazji relacji z bufetu niedzielnego (klik). Dzisiaj chcę przedstawić autorskie menu dostępne na co dzień w restauracji.
Pl. Konstytucji 3 Maja 3
Sopot
Hotel Rezydent
Restauracja autorska "Pasjami..." znajdująca się w Hotelu Rezydent w Sopocie stawia na sezonową kartę menu, dlatego już od 1 października dostępna jest nowa jesienno-zimowa karta dań. Miałam zaszczyt poznania nowego menu jeszcze we wrześniu, przedpremierowo, które było serwowane w formie menu degustacyjnego.
Z nutą ciekawości i w oczekiwaniu na pyszne doznania smakowe zasiedliśmy przy przygotowanym dla nas stoliku rozkoszując się wnętrzem przepięknej, stylowej restauracji oraz popijając białe wino.
Na początku zaserwowano nam starter w formie masła czosnkowego w nieco oryginalniejszym wydaniu bowiem podano nam upieczoną główkę czosnku, oddzielnie masełko (klasyczne i w słodkiej wariacji smakowej) i pieczywo. Jeszcze nigdzie w taki sposób nie zaserwowano nam czosnku, więc była to miła odmiana.
Podczas kolacji każde z nas degustowało inne dania, jednakże spróbowałam wszystkich pozycji, dlatego będę dzielić się zarówno swoimi, jak i Pawła doznaniami smakowymi. W nawiasach będę podawać aktualnie obowiązujące ceny opisywanych przeze mnie dań.
Na przystawkę zaserwowano mi aksamitne risotto z pieczoną dynią i parmezanem (25 zł). Risotto rozpływało się w ustach, miało odpowiednio kremową konsystencję i lekko pieprzny smak, a parmezan idealnie tutaj pasował.
Paweł na przekąskę jadł sałatkę z pieczonych buraków z twarogowym kozim serem i sosem vinaigrette (22 zł). O ile sam nie przepada za sałatkami to ta mu bardzo smakowała. Poprzez pieczenie buraczki uwolniły swoją słodkość, a z miękkim kozim serem (który smakował także mi, a z kozimi serami jestem ostrożna) i sosem balsamicznym smakowała całość wybornie. Słodkość buraczków przełamana była rukolą i cykorią. Zdrowa przystawka na duży plus.
Z zup podano nam kremową zupę z pieczonych ziemniaków i pora (18 zł) oraz zupę pieczarkowo-borowikową z chorizo (25 zł). Krem z ziemniaków był poprawny, lekko pikantny, ale zupa grzybowa pozytywnie nas zaskoczyła - kto by pomyślał, by połączyć pieczarki i borowiki? Pyszne urozmaicenie, a dodatek chorizo świetnie się sprawdził, jako wkładka mięsna.
Przed daniami głównymi zaserwowano nam intermezzo, czyli pewnego rodzaju wstawkę/przejście do dań głównych, która ma też za zadanie oczyścić nam kubki smakowe. W kieliszkach podano sorbet cytrynowy w Martini z limonkową nutą. Pyszny sorbet, odpowiednio kwaśny i słodki, przełamany wytrawnością Martini. Bardzo przyjemne orzeźwiający.
Danie główne, które mi podano podbiło moje serce i kubki smakowe :). Smażony filet z morszczuka podany z paprykowym Relishem (55zł) to wspaniałe i doskonałe danie. Pokaźne kawałki, delikatnej, dobrze wysmażonej ryby podane na domowych, ziemniaczanych frytkach świetnie współgrały z relishem, czyli przysmakiem na bazie warzyw, w tym wypadku różnokolorowych papryk. Papryki były pokrojone w malutką kosteczkę i razem z rybą naprawdę smakowały rozkosznie.
Paweł otrzymał iście męskie danie, czyli pieczoną pręgę wołową podaną z puree ziemniaczanym aromatyzowanym musztardą Pommery oraz z duszonymi warzywami (55 zł). Mięso było kruche i soczyste, sos miał posmak wina, wśród duszonych warzyw znalazł się seler i marchew, a puree było aksamitne.
Na koniec przyszła pora na desery. Przypadła mi pomarańczowa panna cotta z musem z ciemnej czekolady (22 zł), jakże pięknie zaserwowana. Natomiast mojej Połówce trafiły się smażone brzoskwinie z tymiankiem cytrynowym i prażonymi migdałami z gałką lodów waniliowych (22 zł). Deser nietypowy, oryginalny i to lubimy. Lody z prawdziwymi ziarenkami wanilii, a do tego ciepłe brzoskwinie nieco wytrawne, bardzo trafiony deser.
Restauracja "Pasjami..." to piękne wnętrze w pastelowych tonacjach, które wieczorami, dzięki stylowym lampom wydaje się jeszcze bardziej nastrojowe. Restauracja serwuje kuchnie staropolską z nutą nowoczesności, ale taką by ta nowoczesność nie przyćmiła samych dań. W autorskiej restauracji, gdzie Szefem Kuchni jest Rafał Doczyk dba się o sezonowość menu. Karta dań jest na najwyższym poziomie, podobnie jak estetyka serwowanych dań. Obsługa kelnerska jest profesjonalna.
Brukiew podobnie jak jarmuż to warzywo kiedyś pospolite, potem zapomniane, a teraz przeżywa swój rozkwit. Jadana była już w średniowiecznym Gdańsku, doskonale znano ją na Kaszubach po wojnie, ale kojarzy się z okresami głodu podczas wojny i niestety tak kojarzy ją także mój Dziadek, ale...jest prawdziwą zdrowotną bombą. Zawiera dużo wit. C, B i potasu oraz olejek goryczkowy (siarka), dzięki któremu zawdzięcza specyficzny smak, ale też zwalcza choroby wątroby, reumatyzm, a nawet anemię złośliwą. Wykazuje też działanie przeciwnowotworowe. Jest warzywem niskokalorycznym, więc polecana jest na diecie.
Zupa krem z brukwi
1 kg brukwi
2 ziemniaki
1 l mleka
2 łyżeczki soli
pieprz naturalny, kolorowy pieprz świeżo mielony
mała gałązka świeżego rozmaryny
łyżka oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
do podania: olej z awokado, prażona cebulka, rozmaryn
Brukiew i ziemniaki obrać, a potem pokroić na małe kawałki.
Do rondla z grubym dnem wlać oliwę z oliwek i dodać posiekany czosnek.
Chwilę smażyć, po czym dodać brukiew i ziemniaki.
Zalać mlekiem, dodać rozmaryn, zagotować.
Po zagotowaniu gotować jeszcze 30 minut, do miękkości warzyw.
Wyjąć rozmaryn, a zupę zmiksować przy użyciu blendera na krem.
Jeśli będzie zbyt gęsta dodać przegotowaną wodę.
Doprawić solą, pieprzem i zagotować.
Swoją zupę podałam z olejem z awokado, prażoną cebulką i rozmarynem.

Przedstawiam kolejną, a zarazem ostatnią restaurację polecaną, jako ścieżkę kulinarną na randkę we dwoje, w ramach cyklu Gdynia zdaniem blogerów.

Dzisiaj przedstawiam Wam wspaniałe miejsce idealne na randkę we dwoje serwujące doskonałe dania, restaurację polecam w ramach cyklu Gdynia zdaniem blogerów.
Jarmuż poznałam dopiero 2 tygodnie temu, a okazuje się, że to samo zdrowie, choć czasami ciężko go zdobyć. Jarmuż należy do rodziny kapustowatych i znany był już w starożytności. Zawiera silne przeciwutleniacze, ma właściwości przeciwzapalne i przeciwnowotworowe, bogaty jest żelazo, wit. K i C. Chrupmy jarmuż na zdrowie! Chipsy z jarmużu to zdrowa przekąska.
Chipsy z jarmużu
kilka liści jarmużu
2-3 łyżki oliwy lub oleju
łyżeczka papryki słodkiej lub curry
szczypta soli
Jarmuż umyć, osuszyć, oderwać twardą łodygę, a następnie liście porwać na mniejsze kawałki.
Rozłożyć liście na papierze do pieczenia.
Olej wymieszać z przyprawami.
Pędzelkiem silikonowym rozsmarować olej na każdym listku.
Piec w piekarniku nagrzanym do 160 st.C. przez około 6 minut - aż będą chrupkie, przy użyciu termoobiegu mogą robić się jeszcze szybciej chrupkie.

Rozpoczynam kolejny dział projektu "Gdynia zdaniem blogerów", tym razem będę przedstawiać Wam kulinarną ścieżkę dla zakochanych i polecać restauracje na randkę we dwoje.








































