Głównym celem mojego pobytu w hotelu Velaves było uczestnictwo w warsztatach z Szefem Kuchni Robertem Joachmiak-Szpinda. Tematem warsztatów były makarony. Dowiedziałam się jak w prosty i bardzo szybki sposób przygotować pyszne makaronowe danie, na którego podstawie mogę kombinować     i dodawać różne dodatki. W między czasie usłyszałam kilka ciekawostek, Robert służył radą i z przyjemnością słuchałam z jaką pasją opowiada o jedzeniu i jego przyrządzaniu. Pokazano mi także jak ładnie dekorować potrawy. Przyrządziliśmy wspólnie kilka makaronów w kuchni restauracji V4,  porozmawialiśmy o drugiej pasji Roberta, czyli o tatuażach :) Bardzo przyjemne warsztaty, będę próbować odtworzyć smak tych dań w domu.

 Dusia w wielkim mieście. Warszawa to upalne i zatłoczone miasto. Jednak kiedy można się spotkać w miłym gronie to zupełnie inne perspektywa. Odbyliśmy szkolenie SEO, pogadaliśmy i pośmialiśmy się :) Poznałam dużo nowych osóbek, w szczególności cieszę się, że w końcu poznałyśmy się z Pauliną :* Zapraszam na krótką fotorelację.


Pod Pałacem namierzyłam Sonię Bohosiewicz i Kasprzykowskiego.
Widok z mojego pokoju hotelowego.
Niektórzy wieczorem mieli takie widoki.
Siedziba Nestle-Winiary.
Z Pauliną :)
Z dobroduszną Jolą :)
Słuchamy, uczymy się...
Pstrykamy :)

Degustujemy.
Tysiące rozmów:)
Dziękuję za spotkanie :*

3 dniowa Warszawa.
dużo chodzenia, dużo zwiedzenia, dużo zdjęć.
pięknie i tłocznie.



1. Kebab Mil na alei 3-go maja
Tyle mięsa (i to dobrego) w kebabie w trójmieście nie znajdziecie. To był kebab z prawie samym mięsem. Cena w porządku, bo jedyne 9,50 - idealne miejsce dla mięsożerców. Sos czosnkowy niespecjalnie smaczny, raczej jogurtowy niż czosnkowy przez co nie byłam w stanie zjeść wszystkiego. 
2. Biedronka ul.Tamka
Znaleźć Biedronkę w Warszawie nie łatwa sprawa, nikt o takowej nie słyszał (nawet panowie policjanci). Namęczyliśmy się, ale znaleźliśmy. Śniadanie było- smaczne i tanie. Tosty z serem - klasycznie.
3. Carrefour
O ile pepsi wszędzie smakuje tak samo, pomidor też był dobry, to smród unoszący się nad mięsnym był okropny. Wzięliśmy 2 opakowania szaszłyków, niestety mięso było albo stare albo z niekastrowanego knura. A fuuuj. 
4. KFC
Nie ma to jak B-smart, smaczny twister i frytki z dwoma ketchupami (jeden zawsze trafia do torebki na potem). Krushers dla mnie bez rewelacji, dla P. idealne. Bardzo zimne, dużo wiórków i pinacolada. Może jakby było cieplej.
5. Starbucks
Byliśmy już we Wrocławiu, byliśmy w Warszawie (w Gdańsku jeszcze nie). Ceny średnio zadowalające jak dla studenta, ale caffe latte było smaczne na tyle, że nie potrzebowałam cukru, no i ta pianka jeszcze. Ale jak zobaczyłam, że P. i E. dostali czekoladę z ogromną ilością bitej śmietany to zaczęłam im zazdrościć. Szkoda, że bita śmietana wylewała się spoza kubka, a serwetek nie było. Jednak jako miejsce na spotkanie idealne. 
6. Pańska skórka na Starym Rynku
No tego to u nas nie ma. Można się poczuć jakby się cofnęło w dawne czasy. Cukierki zapakowane w pergamin. Ładny różowo żółty kolorek i ten słodki karmelowy smak. A po za tym to niezła mordoklejka:)
7. Pizzeria Dominium
Przeczytaliśmy menu i wyszliśmy, a szkoda bo taką ochotę miałam na dobrą pizzę. Pizza 30cm z dwoma składnikami za 30zł nie jest na naszą kieszeń. W Gdańsku taką dostaniemy za 10-15zł max. 
8. Mc Donald
Mała kawa za 3zł, idealne na "tuż przed wyjazdem". A potem w metro i na dworzec pks.


Ogólnie myślałam, że będziemy żywić się tylko kebabami, ale po pierwszym stwierdziliśmy, że nie będziemy ryzykować. Mogłoby być lepiej i taniej.Przydałaby się jakaś lista kebabów i miejsc polecanych w Warszawie.
Pozdrawiam już z deszczowego Gdańska
P.S. Zdecydowanie polecam na lody i grilla do Wyszkowa :)