Przepis na łososia czekał w kolejce od kwietnia - przyszła na niego odpowiednia pora, więc zapraszam na łosoś w cieście francuskim ze szpinakiem. Danie nie wymaga wielu umiejętności, a jest zaskakujące, a do tego pyszne. Inne przepisy z łososiem:
Dzisiaj "Światowy Dzień Makaronu", dlatego zapraszam na makaron w sosie pomidorowym z fetą i oliwkami, który przygotowałam dzisiaj na obiad. Z innych moich ulubionych propozycji polecam:
Makaron w sosie pomidorowym z fetą i oliwkami
makaron sphagetti
ok. 350 ml passaty pomidorowej
2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
oliwa
sól, pieprz, zioła prowansalskie
kilka czarnych oliwek
ok, 100 g fety
świeża bazylia
Nastawić wodę z solą na makaron, po zagotowaniu wrzucić sphagetti (u mnie tricolore) i gotować według czasu podanego na opakowaniu.
Cebulę posiekać w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę i wrzucić na patelnię z rozgrzaną oliwą.
Smażyć aż będzie szklista, po czym wlać passatę i gotować aż sos zgęstnieje.
Doprawić do smaku solą, pieprzem i ziołami.
Wymieszać, dodać pokrojone w plasterki oliwki.
Wrzucić makaron, wymieszać, przełożyć na talerz i posypać fetą.
Można ozdobić świeżą bazylią.

Luka to kolejny punkt na kulinarnej mapie Gdyni serwujący zdrową kuchnię, którą rekomenduję, jako dział z cyklu "Gdynia zdaniem blogerów".
Przepisy z jarmużem to samo zdrowie, a z dodatkiem pomarańczy i cytryny to bomba witaminowa. Co jakiś czas będę proponować Wam fit dietetyczne przepisy, bo takich trochę brakowało na blogu. Sięgnijcie też po przepis na:
Zielony koktajl z jarmużem i pomarańczą
2 duże liście jarmużu
pomarańcza
pół cytryny
szklanka wody
łyżeczka miodu
łyżeczka siemienia lnianego
łyżeczka siemienia lnianego
Jarmuż zblanszować - przelać wrzątkiem, a potem zimną wodą, dzięki czemu liście zmiękną i łatwiej się zmiksują.
Cytrynę i pomarańczę obrać ze skórki.
Wszystkie składniki wrzucić do kielicha blendera i zmiksować.

Restaurację, którą dzisiaj chcę Wam przedstawić, po raz pierwszy poznałam na spotkaniu blogerek (klik). Za każdym razem zarówno wnętrze, jak i jedzenie robi na mnie i na każdej osobie ogromne wrażenie. Wpis powstał w ramach cyklu Gdynia zdaniem blogerów, jako kulinarna ścieżka za zdrową kuchnią.

Serniki nie cieszą się w moim domu powodzeniem, ale taki dyniowy, soczyście pomarańczowy, iście jesienny, a jednak słoneczny zachęca każdego do zanurzenia łyżeczki. Do zrobienia sernika potrzebne jest puree z dyni (klik). Przepis zaczerpnęłam od Ewy. Taki sernik to smaczna propozycja na Halloween - więcej przepisów na Halloween tutaj.

Całkiem niedawno zostałam zaproszona na kolację do Cafeart u Muzyku'ff, która chce zmienić swój charakter z kawiarni na restaurację ze zdrowym jedzeniem. Odkryjcie to miejsce razem ze mną.
Cafeart U Muzyku'ff - rest.zamknięta
ul. Derdowskiego 9-11
Gdynia (na przeciwko Transatlantyku)
Będąc w Łodzi postanowiliśmy odwiedzić restaurację, która zaserwuje nam typowe lokalne, regionalne jedzenie, które tak ciężko było nam znaleźć w zeszłym roku. Piwnica Łódzka pozwoli nam odkryć polskie i łódzkie smaki.
Piwnica Łódzka
ul. Sienkiewicza 67
Łódź
(zejście w dół do piwnicy)
Piwnica Łódzka to restauracja, która została otworzona latem, także istnieje dosyć krótko, ale zbiera same pochlebne opinie. Postanowiłam to sprawdzić na własnej skórze, a może lepiej powinno brzmieć, że na języku :). Do restauracji faktycznie schodzi się po schodkach w dół, do piwnicy, po czym przez ciężkie drzwi wchodzi się do środka, niczym do innej krainy. Wnętrze restauracji jest jednocześnie nowoczesne, ale zadbano by ściany były przydymione niczym stara piwnica, a na półkach znajdowały się słoiki z przetworami. Akcent w postaci wrzosów i zielonych obrusów bardzo mi się podoba.
Menu jest krótkie, więc jestem spokojna o jakość dań. Spośród przystawek decydujemy się na ozory w galarecie z sosem chrzanowym za 11 zł i na lepioszek podany z kwaśną śmietaną. Moje pierwsze spotkanie z ozorkami zakończone pozytywnie, ależ to była dobra galaretka - z marchewką, selerem, doskonałym mięsem i z pysznym sosem chrzanowym, do dania podano też cytrynkę i pieczywo. Lepioszek to taki ziemniaczany placek z mięsem w środku, w tym wypadku z mięsem z pręgi wołowej, z marchewką i majerankiem, bardzo smaczna propozycja, zupełnie nam nieznana.
Jedno z dań głównych, które zamawiamy to żeberko w sosie własnym z żelaznymi kluskami za 24 zł. Mięso smacznie, łatwo odchodziło od kości, było miękkie, sos własny, jak u mojej mamy, a kluski żelazne bardzo ciekawe - to kluski przygotowywane z tartych, surowych ziemniaków. Kiedy podano mi talerz wydała mi się to taka mała porcja, a tu były aż 3 kawałki mięsa i kluski bardzo syte. Zdecydowanie można się nimi najeść :).
Drugie główne danie, które wybieramy to pieczona golonka podana z czerwoną kapustą, pieczonymi ziemniakami i musem z antonówki. Golonka była mięciutka, naprawdę dobrze przygotowana, mięso rozpływało się w ustach, a z jabłkowym musem smakowała po prostu wybornie. Pieczone ziemniaczki wybitne.
Brzuszki mamy już naprawdę przepełnione, ale decyduję się na deser - piernik marchewkowy (9 zł). Totalne zaskoczenie, zarówna forma podania, jak i smak okazał się pyszną niespodzianką. Piernik podano w otuleniu nitkami karmelu, sam piernik wilgotny, pełen orzechów (zupełnie inny niż ciasto marchewkowe), karmel przełamany kwasotą i gorzkością jarzębiny - niebanalnie, z pomysłem, pysznie! Koniecznie spróbujcie, tym bardziej, że Szef Kuchni z wykształcenia jest cukiernikiem.
W restauracji można napić się za 5 zł zsiadłego mleka, kompotu lub podpiwku - my wybraliśmy dwa ostatnie oraz herbatkę. Niedługo będą dostępne też napoje alkoholowe.
Podsumowując, regionalne jedzenie w najlepszym wydaniu z nutą nowoczesności znajdziecie w Piwnicy Łódzkiej. Wizyta w tej restauracji nie spowoduje u Was bankructwa, bo dania są w przystępnych cenach. Obsługa była pomocna i sympatyczna. To, co nas najbardziej zaskoczyło to otwartość Szefa Kuchni Sebastiana Spychały na klientów restauracji, Szef doglądał każdego stolika, czy jedzenie smakuje, czy wszystko jest w porządku, ale było to robione naturalnie, nie wymuszone i też nienatrętnie. Z przyjemnością rozmawialiśmy o tym, jak powstał pomysł na taką restaurację i gratulowaliśmy pomysłu. Szef stawia na wysoką jakość produktów, kupuje je od mniejszych przedsiębiorców, ale wtedy ma pewność jakości. Restauracja jest rodzinna, mąż na kuchni, żona menadżer, a babcie przygotowały słoiczki z marynowaną papryką, które dostaje każdy klient po zjedzonym posiłku. Takie małe, a jak cieszy :).
Bon o wartości 100 zł na zakupy w Intermarche wygrywa...
Basia W. która podobnie, jak ja wykorzystała składniki z kosza do przygotowania pizzy :). Basia wykorzystała wszystkie produkty w swoim przepisie, dlatego zasługuje na nagrodę :).
Muszę się przyznać Wam, że nie przepadam za klasycznymi kotletami pewnie dlatego, że mi się znudziły. Dzięki Joasi spróbowałam odmienionej wersji, która smakowała mojej rodzince. Polecam też inne odmienione kotlety:
Kotlety schabowe z pieczarkami
4 plastry schabu na kotlety
sól, pieprz naturalny, pieprz ziołowy
jajko
mąką pszenna
bułka tarta
500 g pieczarek
2 cebule
tymianek suszony
olej do smażenia
Schab rozbić na kotlety, doprawić z dwóch stron solą, pieprzem naturalnym i ziołowym.
Cebule pokroić w piórka lub kosteczkę i zeszklić na rozgrzanym oleju.
W między czasie pieczarki umyć, pokroić na plastry i wrzucić do cebuli.
Dodać sporą szczyptę soli i dużo naturalnego pieprzu, smażyć aż woda odparuje.
Kiedy pieczarki się smażą, obtoczyć kotlety najpierw w mące, potem w rozmieszanym jajku, a na koniec w bułce tartej.
Smażyć kotlety na rozgrzanym oleju albo smalcu.
Usmażone kotlety przełożyć na pieczarki (można do nich dolać trochę wody) i dusić razem jeszcze 3 minuty.






























