Przepisy na Święta Bożego Narodzenia zaczną się już teraz pojawiać na blogu! Szukajcie inspiracji na moim blogu, bo jest tego cała masa - klik. Dzisiaj proponuję Wam śnieżno-biały blok czekoladowy z białą czekoladą, który będzie pięknie wyglądał na świątecznym stole. Możecie zrobić taki blok na Mikołajki! Składniki na mój biały blok czekoladowy kupiłam w gdyńskich delikatesach Aldek! Zobaczcie też jaki pomysł na prezent zaprezentowałam niedawno na blogu - jak zrobić kosz prezentowy.

Biały blok czekoladowy

blok czekoladowy z białą czekoladą

Domowe wafle z masą czekoladową to też istny klasyk dawnych lat. Jak wiadomo klasyki to zawsze pewniaki na stole. Dobry pomysł na prezent i coś słodkiego, na świątecznym stole też się sprawdzą.

Domowe wafle czekoladowe


około 20 sztuk kwadratowych wafli
250 g masła
szklanka cukru
4 łyżki kakao
4 łyżki mleka w proszku
3 łyżki mleka

Masło rozpuścić z cukrem w rondlu, potem dodać kakao i mleko.
Wymieszaną masę połączyć z mlekiem w proszku i mieszać aż się połączy.
Ciepłą masą smarować wafle i je przekładać.
Docisnąć z góry czymś ciężkim i włożyć do lodówki do stężenia.
Pokroić dowolnie np. na trójkąty.

Print Friendly and PDF



Mikołajek i słodkie przekąski
 Łatwe przepisy do gotowania z dzieckiem
Alain Ducasse
Wydawnictwo Znak Emotikon

Jeden z najsłynniejszych francuskich szefów kuchni Alain Ducasse (wielokrotny zdobywca gwiazdek Michelina) stworzył trzydzieści, słodkich i łatwych do przygotowania przepisów zainspirowanych smakiem dzieciństwa oraz Mikołajkiem i jego kumplami. Jak wygląda książka w środku, co w niej znajdziecie i czy faktycznie nadaje się do gotowania z dziećmi? Odpowiedź znajdziecie czytając całą relację.




Czym kusi książka w środku? Na początku pięknymi i apetycznymi fotografiami i jasno napisanymi przepisami, ale też obrazkami i cytatami z książek o Mikołajku (muszę nadrobić te lektury :) ) i kilkoma słowami od autora. 



W książce znajdują się przepisy na śniadania, przerwę w szkole, urodziny, "wieczorki z kumplami", święta, "słodkości dla grzecznych dzieci"i niedzielne ciasta. Stopień trudności jest zróżnicowany, są bardzo proste przepisy, ale też trudniejsze np. drożdżowe bułeczki, biszkopt czy chlebek korzenny. Myślę, że z pomocą rodziców na pewno wszystko pięknie się uda.

Nie ukrywam, że książka spodoba się wszystkim łasuchom, także tym dużym - nie zainteresowałam przepis na drożdżowe pancakes, które pewnie niedługo wypróbuję. W książce znajdziecie też słodkie palmiery, które już robiłam na blogu (klik) oraz gorącą czekoladę (klik). 
Niestety wkradły się edytorskie chochliki przy tłumaczeniu książki jak np. proszek waniliowy, a myślę, że chodziło o cukier waniliowy. 

Książka to idealny pomysł na prezent dla dzieci, które kochają słodkości i gotowanie, może właśnie na Mikołajki? Do kupienia na stronie wydawnictwa - klik.


Jeszcze przed świętami chcę podsunąć Wam pomysł na prezent, jakimi może być książka kulinarna - przyda się zarówno tym chcącym nauczyć się gotować i tym, którzy chcą eksperymentować w kuchni. Wszystkie recenzje kulinarnych książek znajdziecie tutaj. Dzisiaj przedstawiam jedną z najpiękniejszych książek jakie miałam przyjemność poznać. 

Katie Quinn Davies
Wydawnictwo: Buchmann
Stron: 298
"What Katie Ate" to najbardziej pożądana książka przez blogerki kulinarne, a to za sprawą cudownych fotografii i faktu, że książka została wydana przez Katie, blogerkę z popularnego bloga. Książka jest niczym smakowity album, a to pewnie za sprawą tego, że autorka pracowała przez spory czas, jako grafik. We wstępie autorka wspomina swoja kulinarne porażki i przerwę w prowadzeniu bloga. Blog okazał się jednak po czasie niezwykle popularny, a blogerka otrzymała propozycję wydania książki. 


Na początku książki znajdują się także wskazówki i porady kulinarne, którymi chciała się podzielić z nami autorka.


W książce znajduje się wiele sezonowych przepisów podzielonych na kategorie:
śniadania
lunche
sałatki
kanapeczki i drinki
obiady
przekąski, przystawki i sosy
desery,
czyli jest tu po prostu wszystko, czego dusza zapragnie. 


Każdy przepis opatrzony jest fotografią, wstępem kilku zdań od autorki, składnikami, opisem przygotowania i ilością porcji. To co jedni uważają za atut tej książki, ja uważam niestety za minus - chodzi o różne czcionki (na jednej stronie 5 różnych!), które są malutkie i ciężko się je czyta, co prawda są spójne z fotografiami, ale gdyby chociaż trochę były większe czytanie byłoby przyjemniejsze. Tym razem nie udało mi się przetestować jeszcze żadnego przepisu, ale nadrobię to, na razie pozachwycam się fotografiami.


Za co kochamy What Katie Ate? Za przepięknie wystylizowane zdjęcie, dopracowane w każdym miejscu, za idealne kadry - właśnie, dlatego tą książkę można przeglądać i chce się jeszcze więcej...





Książka zakończona jest alfabetycznym spisem treści ułożonym po składnikach. 


"What Katie ate" to przepięknie wydana książka w twardej okładce, na dobrej jakości papierze z mnóstwem inspirujących fotografii i zbiorem ponad 100 przepisów na każdą porę roku. Uwielbiam książki, w których zarówno treść, jak i fotografie są autorki. Przestylizowane czcionki trochę męczą oko, ale widać, że grafika jest tu spójna ze stylem, jaki chciała osiągnąć autorka. W zasadzie to można tą książkę traktować bardziej jako album fotograficzny niż książkę kucharską.


Wpis powstał w ramach współpracy z Internetową Księgarnią Gandalf.com.pl.





Kiedy po raz pierwszy spróbowałam zupy z pieczonych buraków w Cynamonie Gdynia to wiedziałam, że zrobię coś podobnego w domu. Dzisiaj serwuję Wam mus z buraków i mandarynek z korzenną nutą i pistacjami, idealny na świąteczną przystawkę. Do przygotowania musu użyłam blender Electrolux ESTM 1456, to nie tylko doskonała pomoc podczas świątecznych, kulinarnych przygotowań, ale także doskonały pomysł na prezent :) Blendery oraz inne przydatne prezenty dla niej, dla niego i dla dziecka można kupić na www.NEO24.pl