Bida vel Stefania

1l. mleka
1szkl. cukru
1 kostka margaryny Kasi
2 łyżki kakao
1 szkl. kaszki mannej
paczka krakersów/herbatników
do posypania wiórki kokosowe lub kakao

Zagotować mleko z cukrem, margaryną i kakao.
Do gotującego się masy dodać kaszkę manną i chwilę gotować.
Krakersy/herbatniki wyłożyć na dno kwadratowej formy.
Masę wylać na krakersy i wierzch posypać wiórkami kokosowymi lub kakao.

Szarlotka sypana
inspiracja

1 szkl. mąki pszennej
1 szkl. cukru
1 szkl. kaszy mannej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1kg jabłek
3/4 kostki masła (prosto z lodówki)
cynamon, cukier brązowy
cukier puder do posypania na wierzch dla wielbicieli prawdziwej słodkości

Mąkę, cukier, kaszę i proszek wymieszać, a potem podzielić na 3 części.
Jabłka obrać, wydrążyć gniazda nasienne i zetrzeć na tarce (duże oczka).
Tortownicę o średnicy 21-23cm (u mnie większa, więc ciasto wyrosło mniejsze) wyłożyć papierem do pieczenia (sam spód), a boki wysmarować masłem.
Układamy tak:
na sam dół pierwsza część suchych składników
połowa startych jabłek + posypujemy cynamonem i cukrem brązowym
suche składniki
jabłka
suche
Na ostatnią warstwę ścieramy na tarce masło i rozkładamy równomiernie na cieście.
Piec w 180st.C przez ok godzinę.

Czekoladowa chmura
wg. Nigelli Lawson

250 g ciemnej czekolady (zawierającej min. 70% kakao)

125 g miękkiego masła

6 jajek: 2 całe, 4 z żółtkami oddzielonymi od białek
175 g cukru
2 łyżki likieru Cointreau (pominęłam)
starta skórka z 1 pomarańczy (pominęłam)
na masę śmietankową:
500 ml śmietany kremówki
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub dwie łyżeczki cukru wanilinowego
1 łyżka likieru Cointreau (pominęłam)
kakao do posypania
Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej/mikrofalówce. 
Dodać do czekolady masło, poczekać aż przestygnie masa.
Ubić 2 całe jajka i 4 żółtka z 75g cukru. Dodać ostudzoną masę czekoladową (likier, skórkę).
Ubić 4 białka i dodać pozostałą ilość cukru.
Najpierw dodać kilka łyżek piany z białek do masy czekoladowej, wymieszać, a następnie całą masę czekoladową przełożyć do białek.
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, wlać masę i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st. C. Piec 30-40min do momentu aż ciasto popęka.
Ostudzić na kratce, środek się zapadnie i będzie przypominał krater.
Przed podaniem ubić kremówkę z ekstraktem/cukrem waniliowym ( i likierem).
Wypełnić zagłębienie ciasta kremówką i posypać na wierzch kakao.

Tarta z jabłkami
2 szklanki mąki pszennej
nie cała szklanka cukru
1 kostka masła
1 jajko (gdy małe dać dwa)
szczypta soli
3 jabłka
Mąkę mieszamy z solą i cukrem.
Dorzucamy pokrojone w kostki masło i całe jajko.
Wszystko szybko wyrabiamy rękoma aż powstanie miękkie, lekko lejące się ciasto.
Wkładamy na 30 min do lodówki.
Jabłuszka obieramy, wydrążamy środek i kroimy w cienkie plasterki.
Po wyjęciu ciasta z lodówki dzielimy je na 2 części, jedną większą którą rozwałkujemy na ok.1cm placek( lub po prostu zalepiamy blaszkę kawałek po kawałku)  i kładziemy na blaszkę do tart, którą uprzednio wysmarowaliśmy tłuszczem (ja posypuję jeszcze bułką tartą, bo lubię 😉 )
Wykładamy owoce na wierzch ciasta.
Z pozostałego kawałka ciasta wycinamy paseczki i przykrywamy nimi owoce.
Piec ok.20-30min w 180st.C
Po wystygnięciu posypać cukrem pudrem.
Upiekłam wczoraj wieczorem tartę głównie po to, by wykorzystać lemon curd, który ostatnio zrobiłam. Położyłam go na kawałku ciasta, smakowało niesamowicie! Polecam!


Murzynek

2 szklanki mąki pszennej
1 kostka masła
1 szklanka cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
0,75szklanki mleka
2 łyżki kakao (ja dałam nesquik i ok.4łyżek)
3 jajka
1 łyżeczka czubata proszku do pieczenia
dałam jeszcze czekoladę mleczną do polewy

Masło rozpuścić i połączyć z cukrem, cukrem waniliowym, mlekiem, kakao i podgrzewać na małym ogniu ciągle mieszając. 
Odlać 0,5 szklanki masy, która będzie polewą.
Do wystudzonej masy dodać mąkę z proszkiem do pieczenia.
Oddzielić żółtka od białek, żółtka dodać do masy, z białek ubić pianę.
Wymieszać dokładnie.
Dodać pianę z białek i delikatnie przemieszać. 
Piec 30-40min w 180 st.C w keksówce. 
Po wystygnięciu ciasto polać podgrzaną polewą.

Mój murzyn wyszedł trochę blady, bo nie dodałam prawdziwego kakao, jednak był tak smaczny, że ledwo zdążyłam zdjęcia zrobić. 🙂