Razem z Printu.pl stworzyłam swoją pierwszą fotoksiążkę kulinarną. Jest cudowna! Dobry papier, twarda okładka, idealne kolory. Mam dla Was spory rabat -40 % na wszystko do 100 stron z kodem promocyjnym: DUSIOWAKUCHNIA ważnym do 31.05.2014. Kod wpisać należy przy zamówieniu w koszyku. 

Zobaczcie, jak pięknie się prezentuje :). 



Zobacz więcej...















O słoiczkach z cenną, sezonową zawartością zbieraną przez kobiety w Autonomii Palestyńskiej pisałam Wam podczas relacji z targów Natura Food 2014 (klik). Wtedy też pierwszy raz spotkałam się sama z produktami i dowiedziałam się, że szukana jest w Polsce firma, która będzie sprzedawać produkty w Polsce, a tym samym da możliwość zarobku spółdzielni kobiecej w Al-Jalama. Poszukiwaniem takiej możliwości zajęło się Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i to właśnie sieć sklepów Kuchnie Świata podjęły taką współpracę, a my dzięki temu możemy spróbować ekologiczne produkty z odległego świata i wesprzeć najbiedniejsze rolnicze tereny Palestyny. 


Manar Mastafa Sha'ban chcąc walczyć z biedą we własnej rodzinie i nie tylko założyła Kobiecą Spółdzielnię (lokalne władze były przeciwne temu pomysłowi, ale po 2 latach się zgodzili na rejestrację działalności). Manar ze swoją Spółdzielnią Al-Jalama przyczyniła się do poprawy i zmiany statusu kobiet w tamtejszym społeczeństwie. Manar z mężem pracują przy uprawie ziemi, ale prowadzą także wystawy i warsztaty w dziedzinie rolnictwa, krawiectwa, przetwarzania żywności i ochrony zdrowia. Razem z innymi kobietami przetwarzają hodowane przez siebie rośliny m.in. szafran łąkowy, dynię, zaatar i trukwę. 



Produkty figurują teraz pod nazwą Mawasem (z arabskiego oznacza sezon) - dystrybutor tych produktów to New Farm Company, który cieszy się międzynarodową renomą, bo produkty, które sprzedają są gwarancją najwyższej jakości i posiadają certyfikację zgodności.


W katalogu Mawasem znaleźć można oliwę z oliwek, pastę z oliwek, makdous (przysmak z młodych bakłażanów), atayeb (wekowane pomidory w oliwie), ser owczy w zatarze, serek labaneh w oliwie, czerwony sos chili, dżem ze słodkiej dyni, tahinę, za'atar, sumak, szafran łąkowy i inne.


Na bazie tahini przygotowałam naleśniki chałwowe (to była najlepsza tahina, jaką dotąd używałam).


 Szafranem posypałam roladki ze schabu ze szpinakiem.



Szafran perfekcyjnie sprawdził się, jako dodatek do prostej zupy krem z kukurydzy. 



 Podobnie wykorzystałam sumak - do posypania pieczonego mięsa (przepis).



Sumak idealnie podkręcił smak pasty z czerwonej fasoli (przepis).




Cieszę się, że produkty są teraz dla nas bardziej dostępne i możemy wspierać biedniejsze społeczeństwa poprzez kupno ekologicznych przypraw i przetworów.

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam produkty, które możecie zamówić poprzez stronę Hurtownia-Oliwy.pl. W hurtowni znajdziecie szeroki wybór olejów i oliw z Włoch, ale także z innych regionów.
Podczas moich zakupów zdecydowałam się na:
oliwę extra virgin Costa d'Oro 500 ml za 22,22 zł (oliwy z tej firmy to włoskie oliwy z pierwszego gatunku, charakteryzujące się wysoką jakością, uzyskiwane są metodą tłoczenia na zimno, a dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczów zwiększa frakcję HDL (dobry cholesterol) i trój glicerydów, jednocześnie obniża LDL (cholesterol niepożądany w organizmie). Zawartość antyutleniaczy, w tym wit. E ma właściwości przeciwnowotworowe, korzystnie wpływa na układ krążenia oraz kondycję skóry. Spożywamy taką oliwę najlepiej na zimno, ma piękny żółto-zielonkawy kolor.)
- olej Olisana Omega 3 Costa d-Oro 500 ml za 16,63 zł (innowacyjny produkt znanej firmy Costa d'Oro, który jest połączeniem różnych olejów roślinnych, w tym winogronowego, kukurydzianego, ryżowego, z kanali i sezamowego, te połączenie dało zbilansowany olej bogaty w kwasy tłuszczowe omega 3 i 6. Idealnie nadaje się do smażenia, bo ma wysoką temp. dymienia, ma też delikatny zapach. )
- oliwa smakowa paprykowa Huile d'Olive 250 ml za 17,33 zł (bio oliwa extra virgin z Tunezji, z oliwek zbieranych w listopadzie i grudniu, kiedy osiągają pełną dojrzałość. Olejarnia jest firmą rodzinną istniejącą od 1928 r. Oliwa paprykowa jest bardzo aromatyczna i pikantna, idealnie podkreśla smak grzanek i sałatek)
-  oliwa z oliwek niefiltrowana Pietro Coricelli 500 ml za 24,60 zł (wyprodukowana we Włoszech. Bardzo ją lubię za stylową butelkę z korkiem. Oliwa wysokiej jakości pozyskana bezpośrednio z oliwek i za pomocą środków mechanicznych).
- oliwa extra virgin Basso 250 ml za 11,94 zł (podręczna, mała butelka - do zabrania na piknik świetnie się nadaje. Oliwa z pierwszego tłoczenia Basso wspaniały smak zawdzięcza tłoczeniu w ciągu pierwszej doby od zbioru.)
- olej ryżowy 500 ml za 12,84 zł (tajlandzki olej z ryżu o neutralnym smaku, bogaty w witaminę E. Jest doskonały do smażenia i gotowania, bo posiada naprawdę wysoką temp. dymienia - 230 st.C. Nie zmienia smaku potraw)
Hurtownia-Oliwy.pl posiada w swojej ofercie także przetwory, owoce morza, sosy, oliwki, octy, włoską sól i inne. Wśród tych dodatków ja wybrałam:
-anchois w oleju 8,67 zł ( to taka konserwa z solonej sardeli europejskiej, która jest tłustą ryba o ostrym zapachu i smaku - swoje anchois wykorzystałam na pizzy).
- pomidory suszone na słońcu w oleju roślinnym 10,56 zł (przepyszne pomidory suszone, które po prostu uwielbiam tak bardzo, że wyjadam je ze słoiczka)
cukier trzcinowy 0,5 kg za 7,99 zł (bo zawsze przyda się do ciasta, ten z Mauritiusa jest naprawdę dobry)
- kapary w occie winnym za 6,74 zł (kapary Cherry to najwyższa klasa kaparów, których smak podkreślił hiszpański ocet cherry. Osobiście nie każde kapary lubię, te są bardzo dobre - spożytkowałam je w sosie kaparowym do łososia)
- papryczki piri-piri za 4,96 zł (prosto z Hiszpanii, bardzo ostre - przydadzą się w kuchni tajskiej i meksykańskiej). 
Pamiętajcie by oliwy trzymać w ciemnych szafkach, najlepiej w chłodnym miejscu - podobno po otwarciu najlepiej jest je spożyć w ciągu 2 miesięcy. 
Polecam zakupy w Hurtownia-Oliwy - to były moje kolejne udane zakupy.

W tym miesiącu, dzięki współpracy z Internetową Księgarnią Gandalf.com.pl otrzymałam kulinarną, roślinną biblię, czyli...

Marta Dymek
Wydawnictwo Dwie Siostry
Autorką książki jest blogerka kulinarna prowadząca najpopularniejszego wegańskiego bloga kulinarnego (klik), który regularnie podczytuję, choć wege nie jestem. Okazało się, że to pierwszy wege blog, który mnie przyciągnął łatwymi i przystępnymi przepisami oraz bardzo smacznymi. Byłam przekonana, że książka też mnie zachwyci i faktycznie tak się stało. 
Autorka we wstępie opisuje swoją kulinarną drogą, a w następnym rozdziale podpowiada, co warto mieć w swojej spiżarni oraz, jakie sprzęty kuchenne to must have każdego roślinożercy.




Książka podzielona jest na rozdziały:
bulwy i korzenie
kapusty
cebule, czosnek i por
liście i zioła
dynie
pomidory, papryki i bakłażany
warzywa zielone
warzywa strączkowe
tofu i tempeh
bakalie, nasiona i zboża
oraz przepisy podstawowe.


Każdy przepis opatrzony jest krótkim opisem od autorki, składnikami, opisem przygotowania, w większości przypadków pojawia się opcja "do podania", czyli dekoracje. Bardzo przydatne są na dole wpisów wskazówki. Jeden przepis to jedna strona - dzięki czemu jest naprawdę przejrzyście. 




Wszystkie przepisy (z wyłączeniem ostatniego rozdziału) opatrzone są zdjęciami autorki książki. Zdjęcia są wyraźne, bez zbędnych ozdobników i stylizacji, konkretne - takie, jak na blogu Marty. Jednocześnie jest bardzo kolorowo, tak jak lubię. 




Z Marty przepisów korzystałam już kilka razy, po raz pierwszy przy robieniu chipsów z jarmużu i hummusu. Podobnie robimy zupę dyniową z olejem z pestek dyni czy pierogi z soczewicą. Robiłam też własną interpretację pasty z fasoli. Przepisy się sprawdzają i smakują także mięsożercom, co ważne :). Już mam zanotowane kolejne pozycje do zrobienia jak np. krem z buraka z mleczkiem kokosowym.



Ostatni rozdział to przepisy podstawowe - klasyki, które przydadzą się początkującym, takie jak np. sos z tahiny, zatar, puree z dyni, domowy majonez wege i inne.


Na końcu książki jest oczywiście zielony spis treści.


Książka Jadłonomia jest pięknie wydana, w twardej okładce, z dużymi fotografiami, przejrzystymi przepisami. Znajdziecie tu 100 prostych i smacznych przepisów z użyciem roślin . To jest książka, za której chce się korzystać nawet jeśli na co dzień jadacie mięso. Dla wege? Biblia roślinnych przepisów!

Ekologia spod strzechy to rodzinny interes prowadzony przez rodzinę Siadaków z Lubicza Dolnego, którzy zajmują się wyrobem oryginalnych i ekologicznych produktów. Pan Józef został nagrodzony pierwszym miejscem na Festiwalu w Grucznie 2013 w kategorii przetwory owocowe i warzywne. Pierwszym produktem, którym zasłynęli i który dalej cieszy się ogromnym powodzeniem jest Przysmak Chrzanowy - jego receptura była opracowywana przez 7 miesięcy! Jakie jeszcze pyszności wytwarzają i co jakich potraw można je dodawać? Czytaj dalej.



Pan Józef ze swoimi produktami pojawia się na eko targach i festiwalach. Miałam przyjemność poznać osobiście Pana Józefa na targach w Łodzi, a jeszcze wcześniej poznać Jego produkty na Darach Ziemi w Gdyni






Dzisiaj Ekologia spod strzechy to naprawdę bogaty zbiór ciekawych produktów, oprócz słynnego przysmaku chrzanowego są to np.:
- musztarda piernikowa
- chrzan z czerwoną mirabelką
- chrzan z gruszką i mirabelką
- galaretka różano-porzeczkowa
- fantazja owocowo-warzywna
- ocet z kwiatów czarnego bzu
- ocet z malin
- ocet jałowcowo-sosnowy
- chrzan bursztyn z mirabelką
- chrzan rubinowy z czerwoną porzeczką
- syrop z płatków róży
- malina na ostro.



Co najistotniejsze - wszystkie te przetwory są naturalne, ekologiczne i tradycyjne, a ponad to zaskakują pozytywnie smakami. Smakowe octy przechodzą naturalną fermentację, nie jest to po prostu ocet, do którego wrzuca się jakiś składnik i nabiera zapachu. 


Większość otrzymanych produktów przetestowałam na sobie, ale także na rodzinie i możemy stwierdzić, że produkty są najwyższej jakości, przygotowywane i opracowane z dużą dokładnością i idealnie sprawdzają się, jako dodatki do różnych dań. 
Produkt, który najbardziej mnie zachwycił i został moim ulubionym to oczywiście przysmak chrzanowy, w skład którego wchodzi chrzan, miód, ocet jabłkowy, kurkuma i przyprawy. Całość jest idealna po prostu! I do tego ten kolorek. Wspaniale sprawdził się, jako dodatek do pieczonych mięs, na zdjęciu z rolowanym schabem ze szpinakiem. 




Musztarda piernikowa przygotowywana jest z oryginalnej toruńskiej receptury z XVII w. Przygotowywana jest w dwóch wersjach: z gorczycą całą i mieloną. Musztarda pachnie, jak dojrzewający piernik. Nie jesteśmy w domu zwolennikami pierników, ale ta musztarda świetnie sprawdza się w towarzystwie serów (np. grzanka z gruszką i camembertem doprawiona tą musztardą na zdjęciu). Ta staropolska musztarda przypadnie do gustu fanom korzennych smaków.




Bardzo polubiłam się z chrzanem rubinowym - chrzan, który zyskał pyszny aromat czerwonych porzeczek i słodko-kwaśny smak mogłabym jeść nawet łyżeczką :) - po raz pierwszy doprawiłam nim surówkę z marchewki i jabłuszka, a chrzan przyjemnie podkręcił smak. 



Zaintrygował mnie ocet jałowcowo-sosnowy, jego aromat pachnie lasem i myślę, że świetnie nada się do dziczyzny, a ja podkręciłam nim smak sosu żeberek duszonych, dodatkowo ocet powoduje kruszenie mięsa i sprawdzi się też w marynatach. Każdy ze składników octu: jałowiec, sosnę i rozmaryn poddaje się oddzielnej fermentacji, które na koniec się łączy. Podobno nadaje się też świetnie do czerwonego barszczu. 




Dosyć nowym produktem jest Fantazja owocowo-warzywna z nutą pikanterii i dla mnie jakby cynamonu, która składa się z dyni, śliwki, jabłka i pieprzu cayenne. Podałam ją z dodatkiem duszonej karkówki w liściach selera i lubczyku. Tak myślę, że najbardziej będzie pasować do delikatnej piersi z kurczaka.



Chrzan Bursztynowy z mirabelką przypominał mi nieco przysmak chrzanowy, ale faktycznie wyróżnia się mirabelką, którą bardzo lubię na słodko. Przygotowałam z użyciem tego chrzanu śledzie w sosie chrzanowym, na śmietanie z jabłkami. Bursztyn i śledzie to dobre morskie połączenie :).




Reszta słoiczków czeka na skosztowanie, nie wykluczam, że podzielę się swoimi wrażeniami również. Wszystkie przepisy z tego wpisu pojawiają się na blogu niebawem. 

Produkty z Ekologii spod strzechy dostępne są w sklepiku przy ul. Jesionowej 8 w Lubiczu koło Torunia. Warto też przeglądać fanpage, aby dowiedzieć się, gdzie aktualnie ze swoimi produktami wystawia się przetwórstwo. [jeśli produkty są dostępne w Trójmieście dodam tą informację, jak sprawdzę].

Dziękuję Panu Józefowi i Jego rodzinie za to, że podzielili się ze mną swoimi skarbami :)

W ramach cyklu Pożeraczka książek i dzięki współpracy z Internetową Księgarnią Gandalf.com.pl oraz dzięki uprzejmości Business&culture mogę zaprezentować Wam kolejną recenzję.

Paulina i Michał Stępień
Wydawnictwo Muza SA
Stron: 288
Autorką książki jest Paulina i Michał Stępień, którzy na co dzień prowadzą stronę kotlet.tv. Nie będę ukrywać, że podeszłam do tej książki z pewnym sentymentem, ponieważ swoje gotowanie rozpoczęłam głównie od przepisów Pauliny, Jej filmiki były dla mnie naprawdę pomocne na początku mojej kulinarnej przygody. Miałam też przyjemność poznać Paulinę osobiście w akcji podczas mini-warsztatów, które prowadziła na plaży w Sopocie :). Sympatia do Pauliny nie wpłynęła jednak na moją opinię o książce. 



Na początku książki znajduje się spis treści, w którym wyszczególniono rozdziały:
świeże chrupiące - chleb i bułki
małe wielkie - przekąski i przystawki
smakowite gorące - obiady
pyszne słodkie - ciasta i desery.
W środku opublikowano aż 130 przepisów, które w większości są naprawdę proste w wykonaniu. We wstępie dowiemy się, jak wyglądała droga do sukcesu bloga autorów oraz to, że wciąż gotują w tej samej niedużej kuchni, co na początku. Już od pierwszych słów da się lubić Paulinę, za Jej szczerość, tak po prostu. 



Przed każdym rozdziałem znajdziecie opis-wprowadzenie od autorki oraz zdjęcia Jej samej, uśmiechniętej przy różnych smakołykach. Przy każdym przepisie także znajdziecie kilka ciepłych słów o samym przepisie. Przepisy opracowano dobrze, opis przygotowania jest jasno przedstawiony, podano także ilość porcji i czas przygotowania. 



W większości są to przepisy proste, podstawowe - raczej takie klasyki jak np. camembert zapiekany, palmiery, lemon curd, pancakes czy pizzerki. Jest też całkiem sporo zdrowszych propozycji z kaszą jaglaną (za tą nie przepadam i liczę, że może jakiś przepis stąd zmieni moje zdanie). Każdy przepis opatrzony jest zdjęciem (oczywiście autorstwa blogerki), a te zdecydowanie się poprawiły, jeśli chodzi o jakość. Paulina ma swój własny styl zdjęć, one są takie domowe - dla kogoś może być to wadą, że nie są profesjonalne, zrobione przez super fotografa, a dla mnie są spójne z autorką i całą książką. 









Przy niektórych przepisach są ułatwiające zdjęcia krok po kroku. 





Jak zawsze postarałam się o to by przetestować choć jeden z przepisów (ale z kotlet.tv mam naprawdę wypróbowanych sporo i zawsze wszystko jest ok). Tym razem padło na zupę kukurydzianą, która wyszła trochę za mało gęsta, a przez dodatek papryki, jaki jest przecież w składnikach, wcale nie wyszła taka jasno-żółta, jak na zdjęciu Pauliny. Mimo wszystko była prosta w przygotowaniu, tania i smaczna.



Na końcu książki opracowano alfabetyczny wykaz potraw. 


Książka jest gruba, wydana w twardej oprawce na matowym papierze (szkoda, że nie błyszczącym), zawiera mnóstwo łatwych przepisów dla każdego, kto nie lubi stać w kuchni godzinami. Czytając opisy autorki czuje się jakąś taką pozytywną energię (może też dzięki uśmiechniętym zdjęciom Pauliny). Sielski design książki, kolorowa kratka przypadnie do gustu osobom, które nie wymagają by książka kucharska była zarazem albumem fotograficznym. Właśnie też z tego powodu nie rozumiem, dlaczego książka ma tak wysoką cenę (standardowo aż 69 zł, ale w Gandalf.com.pl jest za 59zł), w tak wysokiej cenie można kupić książki szefów kuchni zagranicznych lub książki z profesjonalną fotografią kulinarną. W książce znajdują się przepisy, których nie ma na blogu (sprawdziłam :) ). 
Polecam dla osób, którą cenią prostą i domową kuchnią, szybkie przepisy na różne okazje. 



W moim cyklu "Pożeraczka książek" prezentowałam już kiedyś jedną książkę z serii Gotowanie krok po kroku i była to kuchnia włoska. Bardzo lubię tą serię, dlatego przedstawiam kolejną pozycje, czyli klasyczne przepisy.

"Gotowanie krok po kroku. Klasyczne przepisy."
Laura Zauvan
Wydawnictwo: RM
Stron: 62
W tej książce znajdują się tradycyjne i klasyczne przepisy, które naprawdę warto znać. Niektóre z nich nieco unowocześniono, ale spora część to naprawdę klasyka. Na początku książki znajduje się spis treści, a w nim:
1. klasyka w kuchni: sosy do sałat, podstawowe przepisy, jaja, stek i sosy do mięs
2. makarony i ryż: sosy, makarony, ryż.
3. mięsa: pieczenie, długie dystanse, dookoła świata.
4. ryby: klasyka, z patelni.
5. warzywa: zupy i warzywa, warzywa z pieca, warzywa gotowane, warzywa surowe
6. desery: desery kremowe, na podwieczorek, desery z pieca, desery pełne owoców.



To, co wyróżnia książki z tej serii to świetne fotografie przedstawione dosłownie krok po kroku. Pierwsze zdjęcie zawsze przedstawia składniki potrzebne do przygotowania, a kolejne ilustrują etapy przygotowania. W ramce pod zdjęciami podano oprócz składników i opisu przygotowania ilość porcji i czas przygotowania.



Na początku mojej przygody kulinarnej miałam pewien problem z kruchym ciastem, które nie było idealne - odkąd mam tę książkę znalazłam idealny przepis. Nie wiecie, jak zrobić dobry sos beszamelowy? W tej książce znajdziecie odpowiedź.


Klasyczna zupa krem z dyni - oczywiście nie mogło jej zabraknąć, robię w bardzo podobny sposób, jak w książce.

Zapiekanka z ziemniaków? Nic trudnego!


Książka jest idealna dla osób zaczynających przygodę w kuchni, ale także dla tych, którzy cenią sobie proste, tradycyjne przepisów z kuchni świata oraz dla fanów ładnych fotografii. Znając klasykę łatwiej jest potem eksperymentować i rozwinąć skrzydła. Dodam jeszcze, że cena jest naprawdę atrakcyjna, bo max. 25 zł za taką książkę to świetna okazja.

Dziękuję Wydawnictwu RM za przekazanie książki.

Jeszcze przed świętami chcę podsunąć Wam pomysł na prezent, jakimi może być książka kulinarna - przyda się zarówno tym chcącym nauczyć się gotować i tym, którzy chcą eksperymentować w kuchni. Wszystkie recenzje kulinarnych książek znajdziecie tutaj. Dzisiaj przedstawiam jedną z najpiękniejszych książek jakie miałam przyjemność poznać. 

Katie Quinn Davies
Wydawnictwo: Buchmann
Stron: 298
"What Katie Ate" to najbardziej pożądana książka przez blogerki kulinarne, a to za sprawą cudownych fotografii i faktu, że książka została wydana przez Katie, blogerkę z popularnego bloga. Książka jest niczym smakowity album, a to pewnie za sprawą tego, że autorka pracowała przez spory czas, jako grafik. We wstępie autorka wspomina swoja kulinarne porażki i przerwę w prowadzeniu bloga. Blog okazał się jednak po czasie niezwykle popularny, a blogerka otrzymała propozycję wydania książki. 


Na początku książki znajdują się także wskazówki i porady kulinarne, którymi chciała się podzielić z nami autorka.


W książce znajduje się wiele sezonowych przepisów podzielonych na kategorie:
śniadania
lunche
sałatki
kanapeczki i drinki
obiady
przekąski, przystawki i sosy
desery,
czyli jest tu po prostu wszystko, czego dusza zapragnie. 


Każdy przepis opatrzony jest fotografią, wstępem kilku zdań od autorki, składnikami, opisem przygotowania i ilością porcji. To co jedni uważają za atut tej książki, ja uważam niestety za minus - chodzi o różne czcionki (na jednej stronie 5 różnych!), które są malutkie i ciężko się je czyta, co prawda są spójne z fotografiami, ale gdyby chociaż trochę były większe czytanie byłoby przyjemniejsze. Tym razem nie udało mi się przetestować jeszcze żadnego przepisu, ale nadrobię to, na razie pozachwycam się fotografiami.


Za co kochamy What Katie Ate? Za przepięknie wystylizowane zdjęcie, dopracowane w każdym miejscu, za idealne kadry - właśnie, dlatego tą książkę można przeglądać i chce się jeszcze więcej...





Książka zakończona jest alfabetycznym spisem treści ułożonym po składnikach. 


"What Katie ate" to przepięknie wydana książka w twardej okładce, na dobrej jakości papierze z mnóstwem inspirujących fotografii i zbiorem ponad 100 przepisów na każdą porę roku. Uwielbiam książki, w których zarówno treść, jak i fotografie są autorki. Przestylizowane czcionki trochę męczą oko, ale widać, że grafika jest tu spójna ze stylem, jaki chciała osiągnąć autorka. W zasadzie to można tą książkę traktować bardziej jako album fotograficzny niż książkę kucharską.


Wpis powstał w ramach współpracy z Internetową Księgarnią Gandalf.com.pl.





W dzisiejszym wpisie zaprezentuję Wam patelnię granitową Ballarini z linii Portofino, która charakteryzuje się dużą wytrzymałością i ładnym designem. Jak wypadł test patelni? O tym niżej we wpisie.



Patelnie firmy Ballarini miałam okazję poznać już wcześniej (patelnia do naleśników, wok) i są to naprawdę wysokiej jakości wyroby. Tym razem przetestowałam jedną z nowszych patelni, czyli granitową Portofino o średnicy 20 cm. Patelnie są dobrze i szczelnie pakowane, podoba mi się, że rączka zapakowana jest w folię. 


Granitowa powłoka wzmocniona jest drobinkami ceramicznymi, dzięki czemu jest odporna na zarysowania (sprawdziłam czy powstają zarysowania po używaniu metalowego widelca, ale patelnia dalej jest cała). Powłoka non-stick zapobiega przywieraniu potraw, więc bez obaw możemy smażyć wszystko bez tłuszczu.
Patelnia może być stosowana we wszystkich rodzajach kuchenek (stal nierdzewna we wzmocnieniu dna umożliwia używania na kuchenkach indykcyjnych). 


Rączka patelni - bardzo wygodna, wykonana została ze stali nierdzewnej, dlatego możemy włożyć patelnię do piekarnika nagrzanego do max. temp. 160 st.C.


Przetestowałam patelnię, jak mogłam: w smażeniu bez tłuszczu, na tłuszczu, smażeniu naleśników, kotletów.
Łosoś (marynowany) smażony bez tłuszczu potrzebował po 2 minuty z każdej strony by być gotowy do podania. Ryba nie przywarła do patelnia, nie przypaliła się - dla mnie rewelacja. 


Jeśli chodzi o smażenia kurczaka na oleju to również zakończyło się ono pozytywnie, o wiele szybciej niż na innych patelniach, kurczak zyskał ciekawą chrupiącą skórkę - za pewne od wysokiej temp. i szybkiego nagrzewania się. Jeśli zostanie nam coś wystarczy wsadzić patelnię do piekarnika i podgrzać. 


Mięso mielone w sosie pomidorowym usmażyło się niebywale szybko, ale najlepsze, że zmywanie po daniach jest niezwykle przyjemne, bo nic nie przywiera, więc nie trzeba szorować, całość łatwo się zmywa. Można ją myć także w zmywarkach. 


Sprawdziłam nawet, jak wychodzą naleśniki z patelni - spokojnie można je smażyć bez tłuszczu, chociaż o wiele wygodniej jest to robić na patelni bez rantów, jednak z braku laku - da się :). Myślę, że fajnie sprawdzi się przy robieniu omletów, bo jajecznica wychodzi boska.


Podsumowując patelnia granitowa Portofino:
- niebywale szybko nagrzewa się na całej powierzchni, przez co smaży się o wiele szybciej
- przy smażeniu bez tłuszczu nic nie przywiera 
- możliwość używania w piekarniku
- odporna na zarysowania nawet przy metalowych przedmiotach
- łatwe mycie
- bezpieczna dla zdrowia (nie zawiera niklu, metali ciężkich ani PFOA)
- długoletnia gwarancja.

Minusy? Powiedziałabym, że cena (279 zł), ale biorąc pod uwagę masę zalet i 10letnią (!!!) gwarancję można na to spojrzeć już inaczej.