Jak zrobić puree z dyni? Poniżej znajdziecie odpowiedź. Puree z dyni można wykorzystać do sernika, zupy krem z dyni, musu dyniowego, syropu dyniowego. Przygotowanie puree w ten sposób wyzwala wszystkie smaki dyni. 

Puree z dyni
jak zrobić puree z dyni, puree dyniowe
2-3 kg dynia

Z dyni usunąć pestki i pokroić w średniej wielkości kawałki, które ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia - układać skórką do dołu. 
Piec w temp. 180 st.C. przez 30 - 40 minut do miękkości dyni - po 20 minutach warto sprawdzić, czy już nie jest miękka.
Po ostudzeniu wybierać miąższ łyżką - będzie łatwo oddzielić go od skórki dyni. 
Przy użyciu blendera zmiksować dynię na puree, przechowywać 2 - 3 dni (najlepiej pasteryzować).

jak zrobić puree z dyni, puree dyniowe
przed pieczeniem
jak zrobić puree z dyni, puree dyniowe
po pieczeniu


Dzisiejszy post rozpoczyna kolejną serię wpisów o restauracjach w Gdyni (klik). Tym razem przedstawię Wam restauracje, które zaliczam do działu "zdrowa kuchnia". Ten cykl powinien zainteresować szczególnie wegetarian, ale także osoby dbające o zdrowie, odchudzające się i po prostu świadomie wybierające ekologiczną żywność.
Restauracja, która pierwsza przyszła mi na myśl o zdrowym cyklu to - Coco, bo od dłuższego już czasu promuje zdrową kuchnię, którą miałam okazję poznać w zeszłym roku (klik) -  więcej informacji znajdziecie poniżej.

Podczas mojej wycieczki do Torunia miałam punkt obowiązkowy do odwiedzenia - to właśnie restauracja Róże i Zen. Miejsce polecane było w Internecie ze względu na niesamowity klimat, który koniecznie chciałam poczuć...I powiem Wam, że jeszcze nigdy nie byliśmy w tak klimatycznym i magicznym miejscu. Zachęcę Was bardziej, jeśli powiem, że kręcono tutaj serial Lekarze?

ul. Podmurna 18
Toruń

Do Torunia przyjechaliśmy późnym popołudniem, więc wieczorem wybraliśmy się na romantyczny spacer po Starym Mieście. Przechadzając się uliczkami warto skierować swoje kroki na ulicę Podmurną by znaleźć nieco niepozorne miejsce ukryte za murami, czyli Róże i Zen. Miejsce idealnie nadaje się na romantyczną kolację. 


Po przekroczeniu progu restauracji od razu wyczuwa się magiczny klimat. Lokal urządzono niezwykle przytulnie, w retro stylu, który przypomina mi babcine mieszkanie. Jest pełno bibelotów, obrusy koronkowe, kryształy, obrazy, firanki, zasłonki, stare lampy, pachnie ciastem i przyjemnie gra muzyka. 









Prawdziwa magia zaczyna się, kiedy zostajemy zaproszeni do ogródka, a naszym oczom ukazuje się niesamowity widok - stoły z kwiatowymi obrusami, ze świeżymi kwiatami, z płonącymi świeczkami, pomiędzy murami z czerwonej cegły, na murach wiszą obrazy, a pomiędzy stolikami wyrastają drzewa i myśli się wtedy...chwilo trwaj.







Po chwili dostajemy menu i znowu wpadamy w zachwyt...takiego menu jeszcze nie widzieliśmy. Czyż nie jest piękne, bajkowe, romantyczne? Najpiękniejsze, jakie widziałam!




W menu znajdziemy kilka przystawek - różne rodzaje podpłomyków i tartaletek, sałatki, zupy, dania główne mięsne i rybne, dania mączne, makarony, ciasta własnego wypieku i desery. Na wieczorne przekąski wybieramy sałatkę parmeńską za 19 zł oraz podpłomyki z sałatą, ogórkiem, twarożkiem, chrzanem i kiełkami za 13,50 (standardowo jest tu też łosoś wędzony). W składzie sałatki znalazła się szynka, karmelizowane jabłko w miodzie, camembert i świeża sałata polana sosem winegret. Oby dwa dania nam smakują, ewentualne zastrzeżenia mamy do pieczywa, które mogłoby być chrupkie, ale delektujemy się nimi w przepięknej aurze i romantycznej atmosferze.





Następnie wybieramy desery - szarlotkę z bitą śmietaną za 13,50 zł oraz sałatkę owocową z bitą śmietaną i lodami za 16,50 zł. Szarlotka jest pełna słodkich jabłek i cynamonu obok jest duża porcja domowej bitej śmietany i lodów. Porcja gigantyczna nawet dla smakosza szarlotek, jakim jest Paweł. Ja dostają wypchaną po brzegi owocami uroczą miseczkę w róże - są pomarańcze, jabłka, grejpfrut, banan, gruszka. Podoba mi się, że bitą śmietanę zaserwowano w oddzielnym pucharku, dzięki czemu sama decyduję, kiedy ją zajadam :). 







W między czasie Paweł popija latte macchiatto za 9,50 zł, a ja nie mogę zdecydować się długo na herbatkę, bo wybór jest spory i jakże oryginalny. W końcu decyduję się na herbatę brzoskwiniową z nagietkiem za 7 zł. 




Uważam, że Róże i Zen to punkt, który każdy powinien odwiedzić i dać się zaczarować. Jedzenie jest smaczne, ceny nie są wygórowane, obsługa młoda, a wrażenia niezapomniane. Przepiękne miejsce w Toruniu. 

Dzisiaj serwuję Wam słodką i aromatyczną zupę z dyni z dodatkiem karmelizowanych gruszek. Przepis znalazłam w książce "Smaczne zupy", którą niebawem Wam zrecenzuję. Zapraszam na krem z dyni z gruszką, zapewniam, że zupa ma niebywały smak. Inne dyniowe wariacje:


Krem z dyni z karmelizowanymi gruszkami i rozmarynem

1,5 kg dyni piżmowej
2 łyżki masła
łyżka oleju
cebula
1,5 bulionu
gałązka rozmarynu i łyżeczka suszonego rozmarynu
4 łyżeczki brązowego cukru
3 dojrzałe gruszki
125 ml śmietanki 30%
sól, pieprz

Łyżkę masła rozgrzać z łyżką oleju w rondlu o grubym dnie i wrzucić pokrojoną drobno cebulę.
Smażyć aż zmięknie i delikatnie się zrumieni.
Dodać pokrojoną w niewielką kostkę dynię.
Wlać bulion i dodać gałązkę rozmarynu, doprowadzić do wrzenia i gotować pod przykryciem 20 minut.
W między czasie na patelni rozpuścić kolejną łyżkę masła i połączyć je z dwoma łyżeczkami cukru brązowego, karmelizować.
Dodać gruszki przekrojone na pół, pozbawione gniazd nasiennych i kolejną łyżeczkę rozmarynu.
Smażyć razem koło 7 minut.
Z zupy usunąć gałązkę rozmaryny, a dodać gruszki.
Całość zupy zmiksować partiami blenderem na mus.
Przetrzeć przez sito (by pozbyć się ewentualnych listków rozmarynu), dodać do zupy kolejne dwie łyżeczki cukru, śmietankę, 2 łyżeczki soli i pieprz do smaku.
Zagotować i podawać.



Przedstawiam Wam drugą publikację blogerki kulinarnej Małgosi z bloga Trochę Inna Cukiernia, czyli "Pyszne chwasty". Pierwsza książka wydana przez autorkę "Kwiatowa uczta" bardzo mi się spodobała, zrobiła też wrażenie na moich bliskich, dlatego bardzo ucieszyłam się z kolejnej biologiczno-kulinarnej pozycji.
Chwasty dotąd znienawidzone w naszych ogródkach można pożytecznie wykorzystać i zjeść. 

Małgorzata Kalemba-Drożdż
Wydawnictwo: Pascal
Stron: 336
137 przepisów z chwastów! Naprawdę jest w czym wybierać, w większości są to przepisy proste - dla każdego, kto nie boi się eksperymentów i kocha naturę. Bierzmy to, co natura nam daje i wyrasta z ziemi. Pamiętajmy by zbierać rośliny z daleka od miejskiego zgiełku i zanieczyszczeń!
Na początku książki znajdziemy spis treści, który wygląda tak:
zielsko
jak zbierać chwasty
przepisy kulinarne z chwastami
podziękowania
bibliografia.



W rozdziale "Zielsko" autorka przedstawia opis najpopularniejszych jadalnych gatunków oraz porady, jak te chwasty zbierać, przechowywać, przetwarzać. Znajdują się też tutaj informacje o właściwościach leczniczych tych roślin oraz bardzo potrzebne fotografie obrazujące rośliny. Gdyby takie książki były na moich zajęciach podczas studiowania Biologii :). 



Po tym rozdziale teoretycznym zaczynają się przepisy kulinarne z chwastami. Bardzo spodobał mi się podział na:
sałatki
pasty i sosy
zupy
dania główne
desery i wypieki
przetwory
napoje.

Jakiś czas temu wybrałam się rowerem na łowy chwastów, co nie było łatwe w mieście i po zbiorach skusiłam się na przygotowanie austriackiej sałatki z liści mniszka według przepisu Małgosi. Choć trafiły mi się gorzkie listki mniszka (dla mnie fana rukoli były w sam raz) to cała sałatka została zjedzona ze smakiem. Przełamałam chwastofobię, jak nazywa ją autorka, u moich rodziców. 


tak wygląda moja sałatka
W książce znalazł się przepis z bloga Gosi, który testowałam już wcześniej, czyli herbatka/napar z fiołka.

moje wykonanie
Wszystkie przepisy opatrzone są fotografiami (poprawa w porównaniu do poprzedniej publikacji). Przy przepisie podana jest liczba porcji, składniki i sposób przygotowania jasno napisany.


Książka jest pięknie wydana, w twardej okładce i ma potrzebną wstążeczkę do zrobienia zakładki. "Pyszne chwasty" są tak interesującą książką, że u mnie jest większa potrzeba stąd samoprzylepne karteczki. Fotografie są autorstwa Małgosi autorki, za co książkę cenię dodatkowo, a tym bardziej widzę poprawę w porównaniu do poprzedniej książki. 






Z całego serca polecam świetnie wydaną i niezwykle interesującą, niebanalną książkę kulinarną, która zachęca do wypraw do lasu i na łąkę. Pokochajmy chwasty i jedzmy je na zdrowie :). Gosia gratuluję rewelacyjnej książki!


Książkę otrzymałam od Internetowej Księgarni Gandalf'.

Po raz kolejny dostałam zaproszenie od GROUPON Polska do uczestniczenia w Tygodniu Restauracji, który właśnie się odbywa. To już 4 edycja projektu, która ma na celu propagowanie kultury jedzenia poza domem. Groupon Polska wychodzi nam naprzeciw i serwuje bardzo duże zniżki na wypady do restauracji, a przy tym lokuje oferty z dobrych restauracji, gdzie Szefowi Kuchni mogą pochwalić się swoimi popisowymi daniami. Akcja trwa do 24 sierpnia w Trójmieście, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Śląsku i Szczecinie. Zobaczcie, jakie pyszne oferty są: http://www.groupon.pl/occasions. My skorzystaliśmy z tej oferty: klik. Za kolację 3 daniową dla dwóch osób zapłaciliśmy 119,99 zł.

Chłodniki to idealne zupy na lato, bo przyjemnie chłodzą i są robione ze świeżych warzyw. Chłodnik z botwinki, czyli klasyczny przepis na chłodnik litewski urozmaiciłam dodatkiem szynki, takie małe coś na ząb. Polecam przepisy na:

Chłodnik z botwinki z szynką
chłodnik z botwinki, chłodnik z botwinki z szynką, chłodnik różowy, przepis na chłodnik

pęczek botwinki z małymi buraczkami
pęczek rzodkiewek
2 świeże ogórki
0,5 l wody
500 ml zsiadłego mleka/kefiru
500 ml maślanki
sok z połowy cytryny
sól, pieprz
łyżeczka cukru
szczypiorek/koperek
około 150 g szynki konserwowej
do podania: jajko na twardo

W garnku zagotować wodę, potem dodać posiekane drobno buraczki z łodyżkami, a po jakimś czasie liście botwinki oraz sok z cytryny.
Wystudzić i dodać następnie starte na tarce drobno rzodkiewki i ogórki.
Dolać zsiadłe mleko lub kefir oraz maślankę, wymieszać i doprawić do smaku solą, pieprzem i dodać łyżeczkę cukru.
Na koniec wmieszać pokrojoną drobno szynkę konserwową oraz posiekany szczypiorek i koperek.
Podawać schłodzone z ugotowanym jajkiem na twardo.

chłodnik z botwinki, chłodnik z botwinki z szynką, chłodnik różowy, przepis na chłodnik

W tym roku już po raz trzeci odbyła się Noc Restauracji w kilku miastach Polski. 30 maja wybraliśmy się do gdańskiej restauracji Filharmonia, o której pisałam już Wam jakiś czas temu na blogu (klik).  Noc Restauracji zachęca do odkrywania nowych, autorskich smaków, dlatego my wybraliśmy się do miejsca, gdzie króluje kuchnia fusion.

Od kiedy poznałam krem z cukinii to zaczęłam szaleć z innymi kremami. Po jakimś czasie postanowiłam wrócić do zupy krem z cukinii, ale tym razem dodałam kosteczki fety do środka.

Krem z cukinii z fetą
zupa krem z cukinii, krem z cukinii z fetą

3 cukinie zielone
3 ziemniaki
cebula
3 ząbki czosnku
łyżka oleju
sól, pieprz, oregano
koperek
kostka fety

Do rondla wlać i rozgrzać olej, dodać pokrojoną w kostkę cebulę.
Jak będzie szklista wrzucić posiekany czosnek, smażyć chwilę.
Dodać pokrojoną w kostkę cukinię (razem ze skórką) i ziemniaki, przez 5 minut smażyć całość.
Wlać bulion warzywny (przepis na bulion) i gotować do miękkości warzyw, po zagotowaniu około 15 minut.
Zmiksować blenderem na krem, doprawić do smaku solą, pieprzem i oregano.
Podawać z kosteczkami sery feta i koperkiem.