W mojej kuchni pojawił się na jesień nowy pomocnik. Po raz pierwszy miałam okazję testować i używać blender kielichowy. Blender kielichowy Amica BTK 5011 IN to stylowe urządzenie, które jest bardzo proste w obsłudze. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o nim to zapraszam do rozwinięcia wpisu – pod przepisem znajdziecie mini recenzję.
Na jesienną niepogodę przygotowałam zielony koktajl na bazie szpinaku, który bogaty jest w witaminę C, potas, magnez, żelazo i antyoksydanty. Banany mają wysoki indeks glikemiczny, ale są też skarbnicą potasu oraz łagodzą stany zapalne błony śluzowej żołądka. Pamiętajcie aby dostarczać sobie teraz witaminy i mikroelementy aby nie dać się chorobom :).
„Beauty&Food”
Emilie Hebert
Wydawnictwo Muza
Beauty&Food to świetny przewodnik po produktach, które pozytywnie wpływają na nasz wygląd, czyli skórę, włosy i paznokcie. Co jeść, czego unikać, jak zrobić proste domowe kosmetyki. 

Ładnie, estetycznie wydana książka Wydawnictwa Muza bardzo przypadła mi do gustu, bo przecież dobrze jeść coś wiedząc, że pozytywnie to wpływa np. na naszą skórą. Sama często Wam przy przepisach podaję właściwości zdrowotne składników, a tutaj wyszczególnione te wpływające na naszą urodę. 

Najważniejsze – pić rano wodę z cytryną, a reszta to już zależy od naszych indywidualnych „parametrów”. Garść zdrowych przepisów zawsze jest mile widziana. W tej książce w większości są to przepisy wegetariańskie.
Polecam dla tych, którzy dbają o urodę, a lubią też zjeść :). 
Superfood z ogrodów, łąk i lasów
Karin Greiner
Wydawnictwo Muza

24 maja ukazała się nowa publikacja Wydawnictwa Muza, która bardzo przypadła mi do gustu. „Superfood z ogrodów, łąk i lasów” to książka biolożki, która przekonuje, że superżywność można znaleźć w łatwy sposób wokół nas i nie trzeba wydawać na nią wielkich pieniędzy. To idea, którą promuję w moim dziale „biolog w kuchni„, bo z wykształcenia jestem właśnie biologiem. 

Koniczyna łąkowa, mniszek lekarski, podagrycznik, dzika róża to bogactwo mikroelementów i witamin, a co można z nich przygotować znajdziecie właśnie w tej książce. Dowiecie się też co to za gatunek, jak wygląda, jakie ma właściwości zdrowotne, jak mądrze zbierać i mądrze jeść. 

Świetna książka dla osób, które kochają naturę, zdrowie i są otwarci na jedzenie zielska :). Można znaleźć w fajne przepisy, które zachęcą dzieci do spaceru po lesie i potem wspólne jedzenie jadalnych kwiatków i innych roślinek. 

Dzisiaj przygotowałam dla Was test frytkownicy beztłuszczowej Blaupunkt AFD501. Po raz pierwszy miałam okazję przetestować taki sprzęt i nie wiedziałam w sumie czego się spodziewać, ale przez miesiąc intensywnie używałam frytkownicy beztłuszczowej. 
Czy warto kupić frytkownicę beztłuszczową?
Dla kogo jest taki sprzęt?
Jakie ma zalety i wady?

Wielofunkcyjna frytkownica beztłuszczowa Blaupunkt AFD501 pozwala na pieczenie, smażenie, podgrzewanie czy grillowanie przy prawie zerowym zużyciu oleju. Wygląd maszyny jest estetyczny i nowoczesny, na środku znajduje się dotykowy panel do ustawienia temperatury i czasu pieczenia. Wyświetlacz jest naprawdę przejrzysty, a po zakończeniu pieczenia frytkownica sygnalizuje dźwiękiem koniec pracy i się wyłącza. Frytkownica ma moc 1500 W, a jej pojemność to 2,5 litra-cena na stronie producenta to 379 zł (klik). 
To, co najbardziej spodobało mi się w tym sprzęcie to możliwość przygotowywania zdrowych frytek, a wydawało się, że to niemożliwe. Frytki pieczone w piekarniku trzeba polać i tak kilkoma łyżkami oleju, a w tej frytkownicy wystarczy łyżka! Smak frytek jest o wiele bardziej zbliżony do smaku frytek smażonych w tłuszczu, z zewnątrz są one chrupiące, a w środku miękkie. Próbowałam robić frytki z własnych ziemniaków, ale także z mrożonych kupnych i obie wersje się sprawdziły. 
Zastanawiacie się jak to możliwe? Urządzenie działa za pomocą wiru ciepłego powietrza, dzięki czemu jedzenie równomiernie się ogrzewa. Komora i kosz frytkownicy pokryte są nieprzywierającą powłoką. Podczas używania niewytwarzany jest duszący zapach jak np. ze standardowej frytkownicy na tłuszcz. Oczywiście czuć delikatny zapach jedzenia, ale jest on przyjemny. Urządzenie pracuje stosunkowo cicho i nagrzewa się na zewnątrz w trakcie pracy, ale nie jest bardzo gorące.
Temperaturę można regulować od 150 do 200 st.C. Maksymalny czas pieczenia to godzina. Misę wyciąga się z frytkownicy przy użyciu rączki, która w trakcie pieczenia w ogóle się nie nagrzewa. 
Zazwyczaj do pieczenia używam 180 st.C. i sugeruję się czasami pieczenia jak w piekarniku. Przygotowanie kawałków z filetu kurczaka w ulubionych ziołach (zupełnie bez tłuszczu) zajęło mi 25 minut w temp. 180 st.C. Kawałki kotletów z zewnątrz były lekko obeschłe (na pewno niewielka ilość tłuszczu by pomogła) za to w środku niezwykle soczyste. 
Próbowałam zrobić chipsy z ziemniaków, jednak plasterki ziemniaków trzeba dokładnie osuszyć i kłaść pojedynczo-moje niestety się skleiły, przez co w niektórych miejsca nie dopiekły. Za to pojedyncze były super chrupiące i smaczne. 
Roladki ze schabu z pesto czerwonym z zewnątrz były posypane tylko przyprawami, a pięknie się przyrumieniły i były gotowe w 30 minut. Obok piekłam także domowe frytki do obiadu. Dania w trakcie pieczenia, ja to robię w połowie czasu, należy przemieszać, aby równomiernie się upiekły. Podczas wyjęcia misy (na czas przemieszania) maszyna się wyłącza, a po włożeniu należy wcisnąć przycisk „on” i załączy się oraz dalej będzie odliczać czas do końca pracy.
Największym pozytywnym zaskoczeniem okazało się przygotowanie pałek kurczaka w przyprawach, które wyszły obłędnie. Nie dodaję do nich w ogóle tłuszczu, bo wiadomo, sama skórka jest tłusta. Kurczak wychodzi cudownie soczysty, pełen smaku – to zdecydowanie mój hit, bo wolałam smażyć kurczaka niż piec w piekarniku (i czekać na nagrzanie się go), a teraz zyskuje na tym moje zdrowie. Można porównać smak tego kurczaka do takiego z rożna. Jestem ciekawa, jak sprawdzi się kurczak ala kfc w panierce pieczony w tej frytkownicy.
Kotlety mielone również można przygotować beztłuszczowo-smakują podobnie, jak z patelni, ale nie mają chrupiącej skórki, jednak jest to super zdrowa alternatywa.
Frytkownica beztłuszczowa to jakby przenośny piekarnik, dlatego postanowiłam przygotować coś słodkiego i padło na pieczone jabłka z powidłami śliwkowymi. Jabłuszka wyszły przepyszne, zmiękły dosyć szybko, kiedyś robiłam takie w piekarniku i nie udały mi się tak dobre. Z wierzchu nieco przypaliły mi się orzeszki, następnym razem wcisnę je głębiej albo zmniejszę temperaturę pieczenia.
PODSUMOWANIE
Frytkownica beztłuszczowa Blaupunkt przypadnie do gustu wszystkich osobom, które nie posiadają piekarnika, bo świetnie go zastępuje i jest do tego mobilna (dobrze mieć taki sprzęt np. na działce). Sprawdzi się dla osób, które dbają o swoje zdrowie lub chcą jeść dietetycznie. Polecam w szczególności dla par, bo można przygotować dwie porcje potraw. 
Dla mnie użycie frytkownicy jest o wiele wygodniejsze niż piekarnika, bo nie muszę czekać aż się nagrzeje i od razu wkładam składniki do niej. Czas pieczenia jest minimalnie niższy niż w piekarniku, a dania z kurczaka wychodzą niezwykle soczyste, co jest największym plusem. 
Dzięki frytkownicy szybko można przygotować obiad lub same dodatki (np. pieczone ziemniaki, frytki, frytki z warzyw) oraz składniki do sałatki (pieczony filet z kurczaka), ale także coś słodkiego (ciekawe czy wyjdzie crumble).

PLUSY:
– ograniczenie zużycia tłuszczu do minimum
– możliwość używania od razu (bez czekania na nagrzewanie się)
– możliwość używania produktów świeżych i mrożonych
– łatwa obsługa
– zastępowanie piekarnika
– brak nieprzyjemnego zapachu w trakcie używania
– równomierne nagrzewanie potraw
– nieprzywierająca powłoka (co także ułatwia mycie sprzętu)
– składanie i rozkładanie sprzętu jest banalnie

MINUSY:
– brakuje mi instrukcji z czasami pieczenia przykładowych potraw
– brak przegródki rozdzielającej (dzięki której można by oddzielić pieczone mięso i warzywa)
– w trakcie pieczenia, kiedy wyjmie się misę do przemieszania potrawy, trzeba pamiętać o załączeniu ponownie działania (mogłaby się maszyna sama po włożeniu ponownym załączać).

Małgorzata Minta
Wydawnictwo Agora
Ze wstydem przyznaję się, że książkę dostałam od Księgarni Internetowej Gandalf.com.pl naprawdę dawno temu. Widziałam zachwyty w internecie, jakieś wielkie bum i chyba trochę na przekór nie zajrzałam… a teraz żałuję, bo jest to świetnie wydana książka z cudownymi przepisami i pięknymi fotografiami.

Ze śniadaniami zawsze byłam na bakier (niestety…), ale od jakiegoś czasu (po przeszkoleniu przez koleżanki 🙂 ) zaczęłam dbać o te poranne posiłki, bo jakże są one ważne dla naszego organizmu.
Autorka (blogerka – zajrzyjcie) przedstawiła wiele przepisów na szybkie i proste śniadania do łóżka. Oczywiście dla wymagających też znajdą się zacne pozycje. Już nie mogę doczekać się testowania :). Zdjęcia bardzo zachęcają. 

Jeśli szukacie powiewu pomysłów śniadaniowych to coś dla Was :).

O co chodzi z Bombillą i innymi napojami na bazie yerba mate? Dlaczego są tak modne? Przetestowałam napoje od www.hurtownia-napoje.pl i już wiem, o co biega. 
Bombilla to pierwszy w Polsce naturalny napój na bazie yerba maty, bez konserwantów, słodzony owocami, a nie cukrem. Yerba mate skutecznie pobudza, wzmaga siły, niweluje zmęczenie, zwiększa koncentrację, a nawet wzmacnia odporność, a więc można pić na zdrowie, zamiast np. kawy. 
Jak widać jest moda na zdrowie. Co dobrego możecie zamówić w Hurtowni Napoi?

Vigo to napój herbaciany na bazie kambuchy, czyli grzybka japońskiego. Jest on naturalnym antyoksydantem, reguluje trawienie i wzmacnia odporność.

Wostok to napój, który w czasach komunizmu powstał w radzieckim świecie, jako konkurencja Coca-Coli, choć obecnie produkowany jest w Berlinie. To napój o aromacie lasu iglastego. Zioła z dalekiej syberyjskiej tajgi, olejek z igieł świerkowych, eukaliptus i odrobina kardamonu sprawiają, że ta lemoniada jest niezwykła w smaku, ale też naturalna.

Lemoniada John Lemon matchbata to napój na bazie zielonej herbaty w proszku, która jest skarbnicą antyoksydantów i lekiem na choroby układy krążenia. Dobra jest też na odchudzanie.

Dotąd wydawało mi się, że są to hipsterkie napoje w wygórowanej cenie, dzisiaj wiem, że to samo zdrowie zamknięte w butelkach. Taniej możecie je kupić przez hurtownia-napoje.pl.
„Świąteczne przepisy”
Jamie Olivier
Wydawnictwo Insignis
„Świąteczne przepisy” Jamiego Oliviera to przepiękna książka, w której autor udokumentował swoje najlepsze, świąteczne przepisy spośród całej swojej kilkunastoletniej kariery. Przepisy są niesamowicie inspirujące, są klasyki, ale także wiele nowoczesnych pomysłów z wykorzystaniem produktów głównie łatwo dostępnych. Ogromnym plusem są przepiękne fotografie! Książka jest naprawdę gruba, zawiera mnóstwo pysznych przepisów. To taka książka, po którą będziecie sięgać z przyjemnością już w październiku planując święta. 
Idealna na prezent dla wszystkich amatorów gotowania i kochających przygotowania do świąt :). 

„Hygge”
Marie Tourell Soderberg
Wydawnictwo Insignis

„Hygge” to książka, która idealnie nadaje się na świąteczny prezent. Jeśli nie macie jeszcze prezentu dla bliskiej osoby, która lubi relaks przy dobrej książce albo potrzebuje podpowiedzi, skąd czerpać przyjemność z dnia codziennego to jest to godna pozycja do polecenia.

Hygge to po prostu filozofia szczęścia Duńczyków. Odnajdują oni przyjemność w prostych codziennych czynnościach np. w gotowaniu i celebrują wspólne chwile. W książce znajduje się kilka przepisów np. na bułeczki czy letni kisiel. 
Książkę wciągnęłam w dwa wieczory, bardzo przyjemna literatura, która uzmysłowiła mi, że warto cieszyć się z najmniejszych momentów w naszym życiu i czasem trochę zwolnić… 

Fit Słodkości
naturalnie słodkie i zdrowe
Kinga Paruzel
Książkę dostałam od księgarni internetowej Gandalf.com.pl, z którą współpracuję. Niestety książka kompletnie nie przypadła mi do gustu, nie zachęciły mnie przepisy, bo uważam że są na wyrost – wcale nie są takie zdrowe niektóre, a inne z kolei wymagają specjalnych składników, jak mąki bezglutenowe, syrop z agawy czy erytrol, których nie posiadam i już mnie to zniechęciło. 

Sama książka jest ładnie wydana chociaż zdenerwowała mnie reklama Jana Niezbędnego od czapy wrzucona na zdjęcie przepisu. Fotografie są charakterystyczne dla Kingi. 
Wygląda na to, że ja będę wierna tradycyjnym słodkości, choć moja waga na tym ucierpi :). Książka jest dla osób, które faktycznie lubują się w przepisach „fit”, ale bądźmy uważni, bo np. przepis na fit bitą śmietanę jest na mleku skondensowanym i cukrze brązowym, więc nie wiem czy takie to fit ;). Pewnie dlatego w książce nie ma informacji o kaloryczności. Nie moja bajka zupełnie, ale może przyda się osobom na diecie bez glutenu lub bez laktozy, bo takie przepisy się tu znalazły.

Książka jest do kupienia tu – klik.